Wiosna wpada do domu z pyłkiem i sierścią. MOVA pokazuje dwa sposoby, by to opanować

Z wiosną jest jak z długo wyczekiwanym gościem, który wpada z dobrym humorem, ale wnosi do mieszkania cały bałagan z podwórka. Otwieramy okna, wpuszczamy więcej światła, odruchowo łapiemy głębszy oddech, a chwilę później okazuje się, że razem z tą świeżością do domu wprowadzają się też pyłki, kurz i cała reszta drobnych pasażerów na gapę. Dla alergików to stary sezonowy scenariusz.

Właśnie w taki moment celują dwa nowe oczyszczacze powietrza MOVA: Stellar X10 Plus i Puris P10. Oba właśnie trafiają na polski rynek. Jeden został zaprojektowany jako cichy strażnik sypialni, drugi jako sprzęt dla domów, w których zwierzęta nie są dodatkiem do wystroju, tylko pełnoprawnymi lokatorami z własnymi zwyczajami, sierścią i talentem do zostawiania śladów absolutnie wszędzie.

Stellar X10 Plus został wymyślony dla tych, którzy w nocy wolą sen niż walkę z suchym gardłem

MOVA Stellar X10 Plus jest przeznaczony do pomieszczeń o powierzchni 15–20 m² i stanowi rozwinięcie wcześniejszego modelu Stellar X10. O ile bazowa wersja była szykowana raczej z myślą o pracy przy biurku, o tyle wariant Plus został ustawiony wyraźnie bliżej łóżka niż laptopa. To oczyszczacz do sypialni, czyli miejsca, w którym wszystkie drobne niedogodności z powietrzem nagle stają się większe. W dzień można machnąć ręką na lekki dyskomfort. W nocy nawet drobiazg potrafi urastać do rangi osobistego konfliktu z własnym nosem.

Producent postawił tu na ciekawy pomysł z nawiewem. Zamiast klasycznego, bezpośredniego strumienia powietrza, który bywa równie przyjemny jak spanie przy lekko uchylonym oknie w lutym, Stellar X10 Plus wypuszcza powietrze pod kątem 45 stopni. Ma się ono unosić, a potem łagodnie opadać wokół głowy użytkownika, tworząc coś w rodzaju lokalnej strefy czystszego oddechu.

Do tego dochodzi filtracja z warstwą H13 HEPA, mająca wychwytywać pyłki, roztocza i sierść, a także funkcja 2 w 1, bo urządzenie działa również jako wentylator z prędkością nawiewu do 6,4 m/s. Sterowanie odbywa się przez suwak albo aplikację MOVAhome, a stan powietrza pokazywany jest na prostym wyświetlaczu. To akurat detal, ale całkiem istotny.

Puris P10 wygląda na sprzęt, który dobrze rozumie, że sierść nie unosi się według żadnej eleganckiej logiki

Drugi model, MOVA Puris P10, został przygotowany z myślą o domach ze zwierzętami i tutaj od razu widać bardziej przyziemne, codzienne podejście. Bo życie z psem albo kotem ma mnóstwo zalet, ale trudno udawać, że nie wiąże się także z drobnym chaosem unoszącym się przy podłodze i fruwającym po kątach. Sierść nie zachowuje się jak kurz z reklamy środków czystości. Ona ma własny charakter, własne trasy przelotu i niebywałą zdolność odnajdywania się dokładnie tam, gdzie najmniej jej potrzeba.

Dlatego Puris P10 dostał podwójny system filtracji. Dolny wlot 360 stopni ma szybko zasysać opadającą sierść i łupież z okolic podłogi, a wloty boczne zajmują się alergenami, które krążą wyżej. Do tego dochodzi elektrostatyczny filtr wstępny, który po zapełnieniu sierścią można po prostu odkleić i wyrzucić, bez zabawy w czyszczenie czegoś, co już dawno przestało wyglądać zachęcająco.

Jeszcze ciekawszy jest wątek zapachów. Puris P10 korzysta z technologii Solid Alkali, która według materiału ma nie maskować woni, lecz rozbijać wiązania molekularne związków takich jak amoniak czy siarkowodór, osiągając 99-procentową skuteczność dezodoryzacji. Brzmi to jak coś wyjętego raczej z zaplecza technicznego niż z katalogu domowych dodatków, ale akurat w świecie zwierzęcych zapachów każda różnica szybko staje się zauważalna. Bo dom, w którym mieszka kot albo pies, nie musi pachnieć sterylnością laboratorium, ale dobrze, jeśli nie ogłasza swojej obsady już od progu.

Tu nawet kot dostał coś od siebie

Puris P10 ma też kilka rozwiązań, które wyglądają na drobiazgi, ale całkiem celnie trafiają w realne życie ze zwierzętami. Producent zastosował gruby kabel odporny na przegryzienia, blokadę panelu sterowania przed przypadkowym wciskaniem oraz wykończenie z drewnopodobnym panelem umieszczonym na wysokości 606 mm, który może służyć kotu jako miejsce odpoczynku. Innymi słowy: ktoś uznał, że jeśli sprzęt i tak stoi w mieszkaniu, to dobrze byłoby pogodzić jego funkcję z faktem, że kot prędzej czy później spróbuje uznać go za własność.

To akurat jeden z tych pomysłów, które mogą wydawać się zabawne, dopóki człowiek nie przypomni sobie, jak naprawdę wygląda dom z mruczącym lokatorem. Kot nie pyta, czy coś jest designerskie, praktyczne albo zgodne z założeniem producenta. Kot po prostu sprawdza, czy da się na tym usiąść. Jeśli odpowiedź brzmi tak, urządzenie przechodzi pierwszy test funkcjonalności.

MOVA dorzuca jeszcze magnetyczne, wymienne osłony, które pozwalają dopasować wygląd oczyszczacza do wnętrza. I chociaż przy sprzęcie tego typu najważniejsze są oczywiście filtracja i skuteczność, trudno udawać, że wygląd nie ma znaczenia. Oczyszczacz powietrza to nie toster, który można schować po użyciu. On stoi na widoku. A wszystko, co stoi na widoku miesiącami, musi umieć żyć z resztą mieszkania bez robienia z salonu przypadkowego magazynu sprzętu AGD.

Oba urządzenia są już dostępne w Polsce. Promocja premierowa potrwa do 31 marca. MOVA Stellar X10 Plus ma cenę katalogową 1099 zł, a MOVA Puris P10 — 1699 zł; w okresie promocyjnym oba modele mają być tańsze o 32 proc. Sprzęty trafiły do sieci RTV Euro AGD, Media Expert, Al.to, Max Elektro, MediaMarkt, Neonet, Komputronik, na Allegro oraz do oficjalnego sklepu marki.

Źródło: Informacja prasowa

Zobacz też