Smukła i elegancka obudowa, nieduża waga i format, który pasuje zarówno do kuchni, ogrodu, czy biurka jak i do plecaka. Pierwsze skojarzenie jest więc proste: mamy do czynienia ze sprzętem do szybkiego sparowania z telefonem i odpalenia playlisty. Na obudowie widnieje jednak logo Sonos – a to oznacza, że zabawa nie kończy się na samym Bluetooth. Roam 2 jest przenośny, ale czuć, że został zaprojektowany tak, aby być czymś więcej niż urządzeniem do okazjonalnego grania. Pokazuje swój prawdziwy charakter dopiero wtedy, gdy skonfiguruje się go z aplikacją, domowym Wi-Fi, AirPlay, a najlepiej z całym ekosystemem marki.
Jako entuzjasta sprzętu audio do testu podchodziłem z dużą ciekawością. Sonos Roam 2 to głośnik niewielkich rozmiarów, więc pierwszy odruch to… nie oczekiwać cudów. I bardzo dobrze – wtedy łatwiej jest docenić to, co faktycznie robi dobrze, zamiast rozliczać go z własnych marzeń o dużym zestawie stereo, prawda? Roam 2 nie ma gabarytów, które pozwalają mu oszukać fizykę, ale oferuje coś ważniejszego w tej klasie: gra czysto i oferuje mnóstwo możliwości.

Skromnie. Z klasą
Do testu trafiła się wersja w jasnym, lekko błękitnym kolorze i tu Sonos ma u mnie plus. Na biurku (czy trawie) wygląda elegancko i świeżo. Z pewnością sprawia wrażenie sprzętu dopracowanego. Obudowa jest zwarta, maskownica równo spasowana, przyciski mają czytelny klik i wyraźne oznaczenia, a cały głośnik wygląda minimalistycznie. W dłoni czuć, że to nie jest plastikowa tubka. Jest lekki, ale nie wydaje się pusty. Ma przyjemną gęstość, która w sprzęcie audio ma znaczenie. Osobiście lubię czuć masę produktu, który chwytam w rękę, kojarzy mi się to z odpowiednią jakością wykonania.
Roam 2 można postawić pionowo albo położyć, łatwo znaleźć mu miejsce przy biurku, na szafce, przy telewizorze, czy na ławce treningowej. W pionie zajmuje mało przestrzeni, a w poziomie wygląda bardziej jak mały soundbar. Nie jest to sprzęt, który zniknie w kieszeni Twojej kurtki, ale wrzucenie go do plecaka albo torby nie sprawia trudności. Sonos chwali się odpornością na pył i wodę IP67. Oznacza to, że głośnik znosi kontakt również z mniej salonowym życiem: ogród, łazienka, kuchnia, taras, wyjazd, wilgotna trawa. Polubiłem to, że nie sprawia on przy tym wrażenia sprzętu, który projektowano głównie pod przetrwanie.

Mały rozmiar. Całkiem dorosły charakter
No dobrze: jak to gra? Sonos robi dokładnie to, czego można oczekiwać po marce z takim doświadczeniem. Brzmienie jest czytelne, równe i atrakcyjne jak na niewielkie gabaryty. Nie doświadczysz tu próby udawania dużego głośnika, który basem przesuwa doniczki po parapecie. Najlepiej wypadają wokale, gitara, pop, rock i spokojniejsza elektronika. Sade? Zabrzmiała zaskakująco żywo. The Weeknd? Dał czadu nawet mimo obecności niższych częstotliwości.
Przy niskiej i średniej głośności dźwięk jest bardzo przyjemny. Jest jasno i komunikatywnie. To dobry głośnik do kuchni, pracy przy biurku, porannej kawy, czy treningu. Przy wyższej głośności słychać już ograniczenia rozmiaru, to naturalne – Roam 2 nie zastąpi większego głośnika w salonie ani nie rozkręci imprezy w dużym ogrodzie z taką swobodą jak większe modele np. Move 2. W swojej klasie gabarytowej zagra jednak z dużą kulturą i jakością.
Gwóźdź programu – aplikacja Sonos
Gdyby Roam 2 był tylko głośnikiem Bluetooth, pewnie uznałbym go za bardzo ładny i dobrze grający, ale niekoniecznie tani sprzęt przenośny. Cały obraz zmienia aplikacja Sonos i praca po sieci Wi-Fi. Konfiguracja jest szybka, a po dodaniu głośnika do systemu otwiera się przed nami cały świat nowych możliwości. W aplikacji można słuchać Sonos Radio, korzystać z usług streamingowych, sterować głośnością i przełączać źródła bez nerwowego szukania ustawień. Stacje radiowe są prezentowane są ładnie, wizualnie spójne i zachęcają do słuchania, nawet jeśli człowiek początkowo wszedł tylko sprawdzić aplikację.
Tu nie ma przypadków, Sonos od lat buduje wokół swoich urządzeń swoją ideę słuchania i to czuć. Możesz oczywiście odpalić Spotify, Apple Music czy Tidal, ale Sonos Radio warto dać szansę, zwłaszcza jeśli lubujesz się w odkrywaniu muzyki.
Łączność bez kombinowania
W Sonos Roam 2 łączność Bluetooth nie jest potraktowana jak dodatek schowany za całym ekosystemem. Głośnik można sparować od razu, również bez wcześniejszego przechodzenia przez konfigurację Wi-Fi, co dla wielu osób może mieć zwyczajnie więcej sensu. Pozwala to na różne scenariusze – w domu korzystasz wygodnie z aplikacji Sonos, AirPlay i sieci, a poza domem gdzie liczy się szybki kontakt z telefonem, wystarczy kilka chwil i muzyka gra. To według mnie ważne, bo Roam 2 został przecież zaprojektowany do życia w dwóch światach.
Duży plus za AirPlay 2. Dla użytkownika iPhone, iPad albo MacBooka to jedna z najwygodniejszych funkcji w całym zestawie – pozwala szybko wysłać dźwięk na głośnik bez zabawy w parowanie i przełączanie źródeł. Klikasz, wybierasz swój głośnik i muzyka gra tam, gdzie ma grać. Tyle. Czasem właśnie tyle wystarczy, żeby sprzęt częściej był używany.
Komendy głosowe i mikrofony
Sonos Roam 2 obsługuje sterowanie głosowe, w tym Amazon Alexa i Sonos Voice Control. To przydatne jeśli głośnik stoi w Twoim pobliżu np. w kuchni albo przy biurku. Możesz zmienić utwór, zatrzymać odtwarzanie albo poprosić o muzykę bez podchodzenia do telefonu. Ja traktuję to bardziej jako miły bonus niż funkcję, ale zdaję sobie sprawę, że spora liczba osób funkcjonuje w ten sposób regularnie i nie wyobraża sobie inaczej.
Jest jeszcze technologia Trueplay. Głośnik dostosowuje brzmienie do ustawienia i otoczenia, więc inaczej zachowuje się na twardej półce, inaczej w rogu pokoju, a inaczej na trawie. Nie jest to magia, Sonos nie łamie tu praw fizyki, ale miło, że w tak małym sprzęcie zaimplementowano coś takiego. I faktycznie słychać różnicę.
Solidna bateria i solidna cena
Sonos w specyfikacji modelu Roam 2 podaje do 10 godzin pracy na akumulatorze i to wynik poprawny, choć nie wyjątkowy. Przy spokojnym słuchaniu muzyki w domu z pewnością wystarczy, ale przy głośniejszym graniu trzeba pamiętać o ładowaniu bo czas pracy mocno się skraca. Port USB-C jest wygodny, a opcja ładowania bezprzewodowego Qi również pasuje do charakteru urządzenia, choć dedykowana ładowarka Sonos jest sprzedawana osobno.
Cena. To temat, którego nie da się ominąć. Na stronie producenta, na dzień publikacji Sonos Roam 2 oferowany jest w cenie 679 złotych. To dość sporo jak na mały głośnik przenośny, zwłaszcza że konkurencja jest mocna i potrafi kusić dłuższą baterią albo bardziej imprezowym graniem. Roam 2 broni się jednak nie samym stosunkiem decybeli do złotówki – to sprzęt dla osób, które chcą czegoś więcej niż zwykłego głośnika Bluetooth. Jeśli masz już inne urządzenia Sonos albo lubisz wygodę AirPlay, aplikacji i multiroom, ten maluch ma dużo większe uzasadnienie.

Sonos Roam 2. Siłacz wśród maluchów
Sonos Roam 2 najlepiej ocenić po kilku dniach wspólnie spędzonego czasu. Pierwsze wrażenie jest bardzo dobre: ładny wygląd, świetna jakość wykonania, przyjemny kolor i szybka konfiguracja. Podczas codziennego użytkowania Twój muzyczny kompan wcale nie musi grać najgłośniej w swojej klasie, żeby mieć charakter i uprzyjemniać Ci dzień. Dzięki aplikacji i AirPlay 2 czuć, że to element większej układanki, a nie klasyczny sprzęt przenośny. To właśnie odróżnia go od wielu tańszych modeli.
Czy kupiłbym go jako głośnik Bluetooth? Zastanowiłbym się dwa razy, bo cena nie jest niska.
Czy kupiłbym go jako głośnik marki Sonos, z całą idącą za tym logiką producenta, czyli aplikacją, możliwością rozbudowy infrastruktury muzycznej do domu oraz z opcją zabrania do ogrodu i na okazjonalne wyjazdy? Tu odpowiedź jest znacznie łatwiejsza.






