Na zwykłym zdjęciu mały Dimorphos chowa się w cieniu większego Didymosa. Kamera termiczna sondy Hera potrafi jednak pokazać również nieoświetloną stronę tych asteroid. JAXA opublikowała nowe obrazy układu, który kilka lat temu stał się celem eksperymentu z obroną planetarną.
Materiał udostępniono 6 listopada, ale same obserwacje pochodzą z końca października. Hera to misja Europejskiej Agencji Kosmicznej, a jej kamerę termiczną TIRI opracowała japońska JAXA. Sonda ma dokładniej zbadać układ Didymos–Dimorphos po uderzeniu amerykańskiej sondy DART w mniejszy z obiektów.
Dwie kamery, różne informacje
Jak opisuje JAXA, TIRI sfotografowała obie asteroidy 31 października z odległości około 57 km. Instrument rejestruje promieniowanie w zakresie 8–14 mikrometrów. Dzięki temu badacze mogą analizować sygnał związany z temperaturą powierzchni także tam, gdzie nie dociera światło słoneczne.
Didymos jest większym składnikiem tego układu i ma około 780 metrów średnicy. Dimorphos krąży wokół niego jak niewielki księżyc. Z tego powodu badacze analizują nie tylko wygląd dwóch powierzchni, ale także wzajemny ruch obiektów. Takie otoczenie pozwala śledzić skutki uderzenia sondy na tle dobrze określonego układu orbitalnego.

Dla porównania kamera optyczna AFC pokazała układ z około 60 km. Na jej obrazie oświetlony Didymos jest dobrze widoczny, podczas gdy Dimorphos przypomina cienki sierp. Różnica między obrazami wynika z tego, co rejestrują instrumenty: światło widzialne i promieniowanie cieplne dostarczają uzupełniających się danych.
JAXA zaznacza, że analiza temperatury powierzchni wciąż trwa. Zmiany nagrzewania i stygnięcia mają pomóc ustalić właściwości podłoża, między innymi to, czy dominują na nim drobne materiały, czy większe fragmenty skał. Sam kolor na mapie termicznej nie jest fotografią powierzchni w naturalnych barwach.
Ważnym pojęciem jest tu bezwładność cieplna, czyli informacja o tym, jak materiał reaguje na ogrzewanie i jak oddaje ciepło. Zespół potrzebuje obserwacji zmian w czasie, aby lepiej opisać właściwości powierzchni. Pojedyncza mapa nie wystarcza do prostego przypisania każdemu fragmentowi asteroidy konkretnego rodzaju skały czy warstwy drobnego materiału.

Śledztwo po zderzeniu sondy DART
DART uderzyła w Dimorphosa 26 września 2022 r. i zmieniła jego orbitę wokół Didymosa. Hera przygląda się skutkom tego eksperymentu, aby lepiej zrozumieć, jak podobna metoda mogłaby działać w przyszłości. Nie jest to komunikat o nowym zagrożeniu dla Ziemi.
DART była pierwszą misją poświęconą zademonstrowaniu zmiany ruchu asteroidy przez uderzenie kinetyczne. Chodziło o przekazanie pędu w zderzeniu i zmierzenie późniejszej reakcji obiektu. To ważny etap pomiędzy obliczeniami takiej metody a jej sprawdzeniem w rzeczywistych warunkach kosmicznych. Obserwacje Hery mają pomóc lepiej opisać rezultat tamtego eksperymentu.
Według ESA po zderzeniu okres obiegu Dimorphosa wokół Didymosa skrócił się o około 33 minuty. Ta liczba dotyczy krążenia mniejszego obiektu wokół większego. Zestawienie pomiarów orbity z oględzinami powierzchni daje badaczom szerszy obraz skutków zderzenia niż samo porównanie fotografii wykonanych przed eksperymentem i po jego przeprowadzeniu.
ESA zapowiada przedstawienie kolejnych szczegółowych obrazów 25 listopada. Już teraz zestawienie widoku optycznego z termicznym pokazuje, dlaczego jedna efektowna fotografia nie wystarcza do poznania takiego kosmicznego sąsiedztwa.
Zdjęcie główne: ESA, kamera AFC sondy Hera. Obrazy termiczne i animacja: ESA/JAXA.
