Złota PS5 kosztuje fortunę. Patrzę na nią i myślę o sejfie

Złota PS5 od Goldgenie kosztuje tyle, że przed zakupem wypadałoby chyba zapytać o sejf w zestawie. Za 9997 funtów, czyli około 52 700 zł, dostajemy PlayStation 5 Slim z napędem i wykończeniem z 24-karatowego złota. Patrzę na ten pomysł z rozbawieniem, ale trudno odmówić mu szczerości: cała przyjemność zaczyna się jeszcze przed uruchomieniem gry.

Rynek konsol zwykle przekonuje nas dodatkowymi klatkami na sekundę, większym dyskiem albo wygodniejszym kontrolerem. Goldgenie sprzedaje przyjemność posiadania przedmiotu, który wygląda kosztownie z drugiego końca salonu. Granie pozostaje częścią pakietu, tyle że rachunek uzasadnia tutaj zupełnie inna ambicja.

Złota PS5 powstaje na bazie znanego Slim

Pod błyszczącym wykończeniem konsoli Goldgenie znajduje się Sony PlayStation 5 Slim Disc Edition. Goldgenie kupuje gotową konsolę i samodzielnie ją modyfikuje. Firma wyraźnie zaznacza, że produkt nie jest sprzedawany przez Sony ani PlayStation i nie powstał jako oficjalna współpraca z japońską marką. To istotne rozróżnienie, zwłaszcza gdy luksusowy wygląd łatwo pomylić z kolekcjonerską edycją producenta.

Równie ważny jest sam materiał. Obudowę pokryto 24-karatowym złotem, więc określenie konsola ze szczerego złota byłoby mylące. Pozłacanie oznacza warstwę szlachetnego metalu na powierzchni elementów, przy zachowaniu bazowej konstrukcji urządzenia. Także kontroler otrzymał złote wykończenie. Na zdjęciach zestaw wygląda efektownie, choć jego codzienne użytkowanie może wymagać nieco większej tolerancji dla odcisków palców.

Od strony sprzętowej oferta pozostaje blisko znanego PS5 Slim: Goldgenie podaje dysk SSD o pojemności 1 TB, 16 GB pamięci oraz napęd Ultra HD Blu-ray. Do konsoli dołącza kontroler, opakowanie prezentacyjne i certyfikat autentyczności. W opisie nie ma obietnicy dodatkowej wydajności wynikającej z modyfikacji. Złoto przydaje blasku obudowie; gra nadal korzysta z możliwości bazowej konsoli.

Goldgenie 24K Gold PS5 Slim - konsola i kontroler w walizce
fot. Goldgenie

Za ponad 52 tysiące złotych kupuje się inną przyjemność

Cena 9997 funtów pochodzi z brytyjskiej oferty Goldgenie. Jej orientacyjne przeliczenie na około 52 700 zł pomaga uchwycić skalę wydatku, ale nie jest polskim cennikiem. Przy takim budżecie sam zakup urządzenia do grania przestaje być głównym problemem. Więcej miejsca zajmuje pytanie, jak bardzo chcemy wyróżnić przedmiot, który w większości domów po prostu stoi obok telewizora.

Rozumiem urok specjalnych wersji sprzętu. Kolor pasujący do ulubionej gry czy starannie zaprojektowany detal potrafią sprawić przyjemność za każdym razem, gdy sięga się po pada. Wersja Goldgenie przesuwa tę logikę bardzo daleko. Konsola staje się kosztownym elementem wystroju, a jej rozpoznawalny kształt pozwala od razu zauważyć, jak mocno odbiega od standardowej wersji.

Przy zakupie patrzyłabym jednak uważnie na warunki serwisu. Niezależna modyfikacja oznacza, że trzeba sprawdzić zakres ochrony oferowanej przez jej wykonawcę, zamiast automatycznie zakładać obsługę taką samą jak przy zwykłej konsoli ze sklepu. Goldgenie deklaruje dożywotnią gwarancję, ale szczegóły i wyłączenia mają w tym przypadku większą wagę niż samo hasło. To w końcu sprzęt elektroniczny, który będzie pracował i się nagrzewał, nawet jeśli wygląda jak eksponat.

Pozłacany DualSense Goldgenie i certyfikat autentyczności
fot. Goldgenie

Luksus też ma termin ważności

Goldgenie wiąże dostępność tej edycji z obecnym modelem PS5 Slim Disc. Firma zapowiada zakończenie jej oferowania, gdy Sony zmieni bazową wersję konsoli. Nie podaje przy tym w karcie produktu konkretnej liczby egzemplarzy. Traktowałabym więc określenie limitowana ostrożnie, bez dopisywania z góry rzadkości, której nie da się jeszcze policzyć.

Jest tu zresztą pewien zgrzyt, który bardzo lubię w luksusowej elektronice. Złoto budzi skojarzenia z trwałością, podczas gdy konsola należy do świata kolejnych generacji, aktualizacji i zmieniających się standardów. Nawet najstaranniej wykończony egzemplarz będzie z czasem starszym PlayStation. Kolekcjonerska przyjemność może z tego powodu rosnąć, ale przyszłej wartości odsprzedaży nikt rozsądnie dziś nie zagwarantuje.

Sama wybrałabym prostszą obudowę i więcej dobrych gier. Mimo to złota PS5 bawi mnie bardziej niż kolejny produkt próbujący uzasadnić luksusową cenę mglistą opowieścią o wyjątkowym doświadczeniu. Tutaj wystarczy spojrzeć na zdjęcie, a później na kwotę. Goldgenie daje zamożnym graczom bardzo widoczny sposób na ozdobienie salonu. O wyniku rozgrywki nadal decydują jednak umiejętności, których w tym pakiecie nie ma.

Zobacz też