Projektory przez kilka ostatnich lat bardzo się zmieniły. Dawniej wiele z nich sprawiało wrażenie urządzeń, które wyciąga się na seans, szuka przedłużacza, przesuwa stolik, przez dziesięć minut prostuje obraz, a później z ulgą chowa wszystko z powrotem. Epson EF-73 należy już do zupełnie innej generacji. Ma stać w salonie, być gotowy do działania niemal od ręki, odtwarzać streaming bez dodatkowych pudełek, zapewniać własny dźwięk i przy okazji wyglądać dobrze.
Epson EF-73 Lifestudio Flex Special Lux Edition w kolorze Night Black wpisuje się w coraz wyraźniejszy trend: elektronika ma być częścią wnętrza, a nie sprzętem tolerowanym pomimo wyglądu. Epson wykorzystał hartowane szkło, ciemne wykończenie, detale w złotym odcieniu i elementy przypominające zamsz. Do tego dochodzi delikatne oświetlenie LED. Efekt jest zdecydowanie bliższy designerskiemu głośnikowi niż biurowemu projektorowi.
Tyle że za ładną obudową kryje się całkiem poważny sprzęt. EF-73 wyświetla obraz 4K PRO-UHD o przekątnej od 30 do 150 cali, ma Google TV, audio Sound by Bose, automatyczną konfigurację obrazu, Wi-Fi 6, Bluetooth 5.2 oraz HDMI z ARC/eARC. Jasność białego i kolorowego światła wynosi 1000 lumenów.
150 cali zmienia sposób oglądania
W telewizorach przyzwyczailiśmy się do licytacji na 65, 75 czy 85 cali. Przy projektorze nagle można przestać oszczędzać przekątną. Maksymalne 150 cali EF-73 oznacza obraz mający ponad trzy metry szerokości. Oczywiście potrzebna jest odpowiednia ściana, odległość i warunki oświetleniowe, ale skala robi swoje.
Szczególnie dobrze widzę tutaj sport. Mecze piłkarskie, igrzyska, tenis czy Formuła 1 oglądane na takim ekranie zaczynają przypominać wspólne wydarzenie, a nie kolejne dwie godziny przed telewizorem. W czasach, kiedy coraz częściej oglądamy wszystko samotnie na ekranach laptopów i telefonów, projektor paradoksalnie przywraca trochę starej kultury wspólnego oglądania.

Przy wyścigu F1 wystarczy większa biała ściana w salonie albo ekran rozwinięty wieczorem w ogrodzie, kilka krzeseł i nagle mamy całkiem przyzwoitą prywatną strefę kibica. Telewizor 100-calowy pozostaje dużą, ciężką i bardzo kosztowną konstrukcją. Projektor można po zakończeniu meczu po prostu zabrać ze sobą.
Trzeba jednak zachować rozsądek. 1000 lumenów nie zamienia EF-73 w projektor do oglądania meczu w pełnym słońcu na tarasie. Wieczorem, po zmroku i w kontrolowanym oświetleniu jego możliwości są znacznie ciekawsze. W jasnym salonie w środku słonecznego dnia telewizor nadal będzie wygodniejszym rozwiązaniem. Fizyki nawet bardzo elegancką obudową nie da się oszukać.
3LCD ma tutaj szczególne znaczenie
Epson korzysta z technologii 3LCD i równej jasności światła białego oraz kolorowego. To istotne, ponieważ właśnie kolor bywa jednym z problemów małych projektorów nastawionych na efektowną specyfikację.

Murawa podczas meczu powinna nadal wyglądać jak murawa, skóra nie powinna wpadać w dziwne odcienie, a kolorowe elementy obrazu nie powinny sprawiać wrażenia wypranych wraz ze zwiększaniem przekątnej. EF-73 oferuje po 1000 lumenów dla światła białego i kolorowego, co jest jednym z charakterystycznych atutów konstrukcji 3LCD. Nie występuje tu również charakterystyczny dla części projektorów jednoukładowych efekt tęczy.
Warto też wyjaśnić napis 4K PRO-UHD, bo łatwo potraktować go jak odpowiednik natywnej matrycy 4K. Epson wykorzystuje technologię przesuwania pikseli, która pozwala uzyskać obraz 4K na ekranie. Dla użytkownika istotny pozostaje efekt – materiały 4K są wyświetlane z dużą szczegółowością – ale technicznie rozwiązanie różni się od natywnej matrycy 3840 x 2160.

Projektor obsługuje również HDR10 i HLG. Nie spodziewałabym się jednak efektu HDR porównywalnego z dobrym telewizorem OLED czy bardzo jasnym Mini LED. Projekcja rządzi się innymi prawami. Duży ekran daje skalę i kinowe wrażenie, telewizor częściej wygrywa bezwzględną czernią i jasnością punktowych świateł. Warto wiedzieć, za co właściwie płacimy.
Ustawienie projektora przestało przypominać geometrię wykreślną
W mobilnym projektorze jakość obrazu jest ważna, ale prawie równie istotne staje się to, ile wysiłku wymaga jego ustawienie. Jeżeli za każdym przeniesieniem sprzętu trzeba ręcznie walczyć z ostrością i trapezem, entuzjazm szybko gaśnie.

EF-73 automatycznie ustawia ostrość, koryguje geometrię, dopasowuje obraz do dostępnej powierzchni i potrafi wykrywać przeszkody. Producent przewidział też korekcję koloru ściany.
Bardzo praktyczna okazuje się sama konstrukcja podstawy. Projektor można obracać i pochylać, więc obraz nie musi trafiać wyłącznie na ścianę znajdującą się idealnie przed urządzeniem. W salonie można ustawić go na stoliku, później przenieść do sypialni, a przy odpowiedniej konfiguracji skierować obraz w zupełnie inne miejsce.
Mam wrażenie, że właśnie tutaj projektory lifestyle zrobiły największy postęp. Dodatkowe kilka procent jakości obrazu zobaczą głównie entuzjaści. Skrócenie konfiguracji z kilku minut do chwili doceni właściwie każdy domownik.

Automatyki również nie traktowałabym jako usprawiedliwienia dla ustawiania urządzenia pod skrajnym kątem. Cyfrowa korekcja obrazu jest fantastycznym zabezpieczeniem na codzienne sytuacje, lecz najlepszą jakość nadal uzyskamy wtedy, gdy optyka ma możliwie dobre warunki pracy.
Google TV sprawia, że można zapomnieć o dodatkowym HDMI
Bardzo ważnym elementem EF-73 jest Google TV. Netflix, YouTube, Prime Video, Disney+ i pozostałe aplikacje są dostępne bez podłączania Chromecasta, Apple TV czy innego odtwarzacza. Google Cast pozwala też wysłać materiał z telefonu.
To pozornie banalna funkcja, dopóki projektora rzeczywiście nie zaczniemy przenosić. Wtedy każde kolejne pudełko oznacza zasilacz, przewód HDMI, kabel zasilający i kolejną rzecz, o której trzeba pamiętać.

Tutaj pomysł jest znacznie prostszy. Stawiam projektor, uruchamiam go i wybieram aplikację. Tak właśnie powinien zachowywać się sprzęt określany mianem lifestyle.
Pozostawiono również HDMI z eARC, więc konsola, odtwarzacz czy zewnętrzny system audio nadal mogą być częścią zestawu. Jest tryb gamingowy z ALLM i deklarowanym opóźnieniem poniżej 20 ms. Do grania na konsoli i efektownej sesji na ogromnym ekranie brzmi to bardzo sensownie. Zawodniczka Counter-Strike’a zapewne nadal wybierze monitor, ale chyba nikt nie kupuje EF-73 z myślą o e-sporcie.

Sound by Bose jest czymś więcej niż głośnikiem awaryjnym
Wbudowane audio w projektorach długo pełniło rolę podobną do koła dojazdowego w samochodzie. Dało się korzystać, dopóki pod ręką nie pojawiło się coś lepszego.
Tutaj Epson współpracował z Bose. System stereo ma dwa głośniki po 5 W oraz pasywne radiatory, a całość obsługuje Dolby Audio. Projektor może też działać jako samodzielny głośnik Bluetooth.
Nie zamieniłabym z tego powodu pełnoprawnego zestawu kina domowego na EF-73. Mocny soundbar z subwooferem również zaoferuje większą skalę basu. Jednak przy mobilnym charakterze urządzenia wbudowane audio ma dużą wartość. Do filmu, serialu, meczu czy wieczoru w ogrodzie można obejść się bez kolejnego głośnika.

Przy transmisjach sportowych jest to szczególnie przyjemne. Stadion żyje nie tylko obrazem. Doping, komentarz, okrzyki publiczności i reakcje widzów tworzą połowę atmosfery. Ogromny obraz połączony z przyzwoitym stereo działa znacznie bardziej przekonująco niż wielka projekcja z dźwiękiem wydobywającym się z przypadkowego głośniczka.
Mobilny, ale na własnych zasadach
EF-73 waży około 3,9 kg. To sprzęt, który można swobodnie przenosić po domu, zabrać samochodem na działkę czy zapakować na weekendowy wyjazd. Mniej widzę go natomiast jako projektor, który przez cały dzień nosimy w plecaku.
Co ważne, mobilność nie kończy się na uchwycie i niewielkich wymiarach. Projektor może być zasilany przez USB-C z odpowiednio mocnego powerbanku. Instrukcja wskazuje źródło oferujące przynajmniej 100 W i co najmniej 24 000 mAh. Dzięki temu wieczorny seans w miejscu bez wygodnego dostępu do gniazdka faktycznie ma sens.

Podkreśliłabym jednak słowo wieczorny. EF-73 doskonale pasuje do letniego kina w ogrodzie po zachodzie słońca. Projekcja w samo południe będzie już znacznie mniej imponującym doświadczeniem.
Ładowarka w podstawie jest drobiazgiem, który zaskakująco pasuje do całości
W podstawę EF-73 wbudowano bezprzewodową ładowarkę Qi. Ma moc 8 W, więc nie jest konkurencją dla najmocniejszych współczesnych ładowarek do smartfonów, ale podczas dwugodzinnego filmu może spokojnie podtrzymywać lub uzupełniać energię telefonu.
Podoba mi się przede wszystkim logika tego rozwiązania. Projektor stoi zwykle na stoliku pośrodku salonu, czyli dokładnie tam, gdzie podczas seansu odkładamy telefon. Zamiast zajmować kolejne gniazdko i przeciągać przewód, kładziemy smartfon na podstawie.

Do tego dochodzi ambientowe podświetlenie LED. Samo w sobie nie zmieni jakości seansu, ale dobrze współgra z charakterem urządzenia. EF-73 ma zostać w pokoju także po wyłączeniu filmu, więc dodatkowe światło ma więcej sensu niż w projektorze, który przez większość czasu spędza w torbie.
A po meczu można zrobić karaoke. Epson naprawdę poszedł szeroko
Do rodziny Lifestudio można dokupić zestaw dwóch bezprzewodowych mikrofonów ELPKM01. Epson wyposażył je w sześć trybów dźwięku, redukcję szumów i system ograniczający sprzężenia. Deklarowany czas działania sięga 15 godzin, a para kosztuje obecnie około 570 zł.
I przyznam, że w pierwszej chwili karaoke wydaje się dodatkiem rodem z prezentacji marketingowej, na której ktoś desperacko próbował dopisać jeszcze jeden scenariusz użycia. Po chwili zaczyna jednak pasować do całej koncepcji EF-73.

Ten projektor ma trafiać na domowe imprezy, do ogrodu, na wyjazdy i spotkania ze znajomymi. Skoro ma już duży ekran i całkiem porządny system audio, dodanie mikrofonów jest całkiem logiczne. Nawet jeżeli prywatnie zaliczam się do osób, które karaoke najbardziej lubią wtedy, kiedy śpiewa ktoś inny.
Epson EF-73 ma również kilka ograniczeń
Najważniejszym pozostaje jasność. 1000 lumenów wystarczy do wielu domowych zastosowań i świetnie współgra z mobilnym charakterem urządzenia, ale EF-73 nie zastąpi jasnego projektora instalacyjnego ani telewizora w zalanym słońcem salonie.

Druga sprawa to cena. W oficjalnym sklepie Epson model kosztuje około 6 493 zł, choć oferty rynkowe potrafią schodzić w okolice 5 400-5 500 zł. Za tę kwotę można kupić naprawdę dobry telewizor. Tyle że ponownie wracamy do przekątnej. Za podobne pieniądze telewizor zaoferuje mocniejszą czerń, wyższą jasność i prostszą obsługę w dzień. Nie zaoferuje jednak 120 czy 150 cali, które za chwilę można przenieść do innego pokoju.
Trzecia rzecz dotyczy samej mobilności. 3,9 kg nadal wymaga odrobiny planowania. To mobilność w stylu zabieram projektor na taras albo pakuję do samochodu, a nie wrzucam go codziennie do torby między laptopem i butelką wody.
Czy kupiłabym Epson EF-73?
EF-73 jest jednym z tych urządzeń, których sens trudno ocenić samą tabelą parametrów. Za około 6 000 zł można znaleźć projektory jaśniejsze, telewizory z lepszą czernią oraz głośniki grające znacznie mocniej.

Tutaj płaci się za połączenie tych światów i za wygodę. Duży obraz, Google TV, audio Bose, automatyczna konfiguracja, mobilna konstrukcja, możliwość pracy z powerbankiem, ładowarka telefonu i estetyka, która pozwala zostawić urządzenie na widoku.
Najbardziej przekonuje mnie jako sprzęt dla osób, które faktycznie będą korzystać z jego mobilności. Film w salonie w piątek, mecz ze znajomymi w sobotę, wieczorna projekcja w ogrodzie latem, konsola podłączona do wielkiego ekranu, a czasem nawet karaoke. W takim domu projektor może być używany kilka razy w tygodniu zamiast czekać na specjalną okazję.
