Segway Navimow H215 – laser, kamera i satelity kontra zwykła trawa | TEST

Segway w krótkim czasie dostarczył mi do testów kolejny model Navimow, a H215 jest kolejną automatyczną kosiarką, która pracowała w moim ogrodzie. Rynek zdążył nas przyzwyczaić do wirtualnych map, równoległych przejazdów i samodzielnych powrotów do stacji. Największe różnice dostrzega się dopiero tam, gdzie kończy się równy trawnik, a zaczynają drzewa, krzewy, ściany budynku, wąskie przejazdy i nieregularne krawędzie.

Właśnie na takich miejscach chciałem skupić się podczas testu H215. Segway połączył w nim LiDAR, kamerę oraz sieciowe pozycjonowanie RTK, dzięki czemu robot nie potrzebuje osobnej anteny ustawionej na działce. To ważne nie tylko ze względów estetycznych – system ma zachowywać precyzję również pod drzewami i blisko zabudowań, czyli tam, gdzie urządzenia oparte głównie na sygnale satelitarnym potrafią stracić orientację. Do tego dochodzą rozpoznawanie przeszkód, obsługa wielu stref oraz funkcja zbliżania ostrzy do granicy trawnika. H215 jest więc propozycją nie tyle na większą działkę, ile na teren bardziej skomplikowany niż zielony prostokąt przed domem. Przy cenie wynoszącej około 8500–9000 zł powinien jednak udowodnić, że rozbudowany system nawigacji przekłada się na dokładne koszenie i mniejszą liczbę interwencji właściciela.

Spory, ale gotowy do pracy również w mniejszym ogrodzie

Segway Navimow H215 jest przeznaczony do trawników o powierzchni do 1500 m². Waży około 17 kg i ma nieco ponad 60 cm długości, więc nie jest urządzeniem, które miałbym ochotę regularnie przenosić między odległymi częściami działki. Tymbardziej warto od razu dobrze wybrać miejsce dla stacji dokującej. Robot powinien mieć swobodny dojazd, równe podłoże i dostęp do zasilania, a kabel nie powinien przecinać najczęściej używanych przejść.

Wygląd H215 pozostaje zgodny z innymi modelami Navimow. Jasną obudowę połączono z ciemnymi elementami, a moduł czujników umieszczony na górze od razu zdradza, że nawigacja odgrywa tu ważną rolę. Konstrukcja jest masywna, ale proporcje pozostają zgrabne i robot nie wygląda ociężale podczas jazdy. Duże koła oraz wyraźny prześwit pasują do urządzenia, które ma pracować nie tylko na idealnie równym trawniku.

Obudowa spełnia normę IP66, dlatego kurz, wilgoć i typowe zabrudzenia ogrodowe nie są dla niej szczególnym wyzwaniem. Ułatwia to również czyszczenie, choć po koszeniu wilgotnej trawy i tak warto zajrzeć pod spód. Źdźbła potrafią gromadzić się wokół tarczy tnącej i kół, a sama szczelność nie zastępuje regularnego usuwania takich pozostałości.

Segway Navimow H215

Bez rozkopywania ogrodu

Konfigurację H215 zaczynamy od ustawienia stacji, połączenia robota z aplikacją Navimow i wyznaczenia obszaru pracy. Nie trzeba prowadzić przewodu wokół trawnika, omijać nim rabat ani zastanawiać się, którędy puścić kabel przy podjeździe. Granice zapisuje się cyfrowo, prowadząc robota wzdłuż krawędzi za pomocą telefonu używanego jak pilot.

W ten sam sposób można zaznaczyć miejsca wyłączone z koszenia oraz utworzyć przejazdy pomiędzy oddzielnymi fragmentami trawnika. Sam proces jest prosty, a aplikacja prowadzi przez kolejne etapy po polsku. Ręczne wyznaczanie granic daje przy tym dużą kontrolę nad przebiegiem trasy, co ma znaczenie przy nieregularnych obrzeżach, drzewach i wąskich przejazdach.

Automatyczne mapowanie może przyspieszyć konfigurację, ale przy bardziej skomplikowanym ogrodzie i tak warto później sprawdzić przebieg granic. Ja pewniej czułem się, prowadząc robota ręcznie i od razu nanosząc poprawki tam, gdzie trawnik przechodził w rabatę albo nawierzchnię. To kilka dodatkowych minut na początku, ale dobrze przygotowana mapa później ogranicza liczbę niepotrzebnych zatrzymań.

Najwięcej namysłu wymaga samo ustawienie stacji. Potrzebuje równego, stabilnego podłoża, dostępu do zasilania i wolnej przestrzeni do manewru. Warto też od razu poprowadzić przewód tak, żeby nie przecinał ścieżki ani nie leżał luźno przy tarasie. Robot może znać ogród z dokładnością do centymetrów, ale potykający się o kabel domownik raczej tego nie doceni.

Trzy systemy nawigacji zamiast jednej anteny

Segway Navimow H215 korzysta z systemu AI Triple Fusion, który łączy LiDAR, sieciowe pozycjonowanie RTK oraz kamerę. Każdy z tych elementów odpowiada za nieco inną część nawigacji. RTK określa położenie robota na mapie, LiDAR skanuje najbliższe otoczenie, a kamera pomaga rozpoznawać granice trawnika i obiekty znajdujące się na trasie. Dzięki temu H215 nie opiera całej pracy na jednym źródle informacji.

Dużą zaletą jest brak osobnej anteny RTK. W wielu robotach trzeba znaleźć dla niej miejsce z dobrym widokiem nieba, doprowadzić zasilanie i jeszcze zaakceptować jej obecność w ogrodzie. Tutaj korekty pozycjonowania są dostarczane przez sieć, więc na działce pozostają jedynie robot oraz stacja dokująca. To upraszcza instalację i daje większą swobodę przy wyborze miejsca dla bazy.

LiDAR ma szczególne znaczenie pod drzewami, przy ścianach budynku i w pobliżu wysokiego ogrodzenia. W takich miejscach odbiór sygnału satelitarnego może być słabszy, natomiast laser nadal odczytuje układ otoczenia i pomaga utrzymać właściwy tor jazdy. Podczas testu H215 poruszał się w tych strefach pewnie i nie wymagał ponownego ustawiania po każdym wjeździe w bardziej osłonięty fragment działki.

Kamera VisionFence ma pole widzenia 140 stopni i według Segway rozpoznaje ponad 200 rodzajów obiektów. Robot omijał pozostawione na trawie klapki, narzędzia i meble ogrodowe, zachowując przed nimi bezpieczny odstęp. Drobne, płaskie lub słabo widoczne przedmioty nadal mogą jednak trafić pod obudowę, dlatego przed koszeniem warto usunąć z murawy sznurki, folię i cienkie gałęzie. System wykrywania przeszkód wyraźnie ogranicza ryzyko kolizji, ale nie zastępuje podstawowego przygotowania trawnika.

Segway Navimow H215

Czas przestaje mieć większe znaczenie

Segway Navimow H215 korzysta z tarczy tnącej o szerokości 22 cm, na której pracuje sześć wymiennych ostrzy. Wysokość koszenia ustawia się elektrycznie z poziomu aplikacji, w zakresie od 20 do 70 mm. Pozwala to dopasować pracę robota zarówno do krótko prowadzonego trawnika, jak i wyższej murawy pozostawionej na cieplejsze tygodnie.

Przy powierzchni dochodzącej do 1500 m² szerokość 22 cm nie zapowiada rekordowego tempa. H215 nadrabia jednak regularnością. Wyjeżdża według harmonogramu, kosi kolejne fragmenty, wraca do stacji i po uzupełnieniu energii kontynuuje pracę od miejsca, w którym ją przerwał. W tej kategorii bardziej liczy się więc systematyczność niż efektowny wynik jednego przejazdu.

Akumulator o pojemności 7,65 Ah pozwala pracować do około 170 minut, a pełne ładowanie trwa mniej więcej 90 minut. Sam czas koszenia wygląda długo tylko wtedy, gdy patrzymy na niego jak na klasyczne koszenie. Właściciel nie prowadzi robota, nie opróżnia kosza i nie pilnuje każdego nawrotu. H215 pracuje samodzielnie, a kilka godzin spędzonych na trawniku nie przekłada się na kilka godzin wyjętych z dnia.

Najlepsze rezultaty H215 osiąga na trawniku utrzymywanym systematycznie. Po dłuższej przerwie, przy wysokiej i wilgotnej trawie, warto najpierw skrócić murawę tradycyjną kosiarką. Robot może wtedy przejąć dalsze koszenie i utrzymywać wybraną wysokość bez konieczności nadrabiania kilku tygodni zaniedbań podczas jednego cyklu.

Najwięcej zależy od samych krawędzi

Krawędzie nadal należą do najtrudniejszych miejsc dla robotów koszących. Ostrza są schowane pod obudową, dlatego przy murze, palisadzie i wysokim obrzeżu zwykle zostaje wąski pas trawy. H215 ogranicza ten problem funkcją EdgeSense, która pozwala wybrać ostrożne, standardowe albo maksymalne zbliżenie do granicy. W ostatnim ustawieniu robot częściowo wyjeżdża poza trawnik, dzięki czemu tarcza tnąca dociera bliżej brzegu.

Najlepsze efekty uzyskałem tam, gdzie murawa płynnie przechodziła w kostkę, chodnik albo taras. Koła mogły wtedy wjechać na utwardzoną powierzchnię, a ostrza pracowały tuż nad krawędzią trawy. W takich miejscach ilość późniejszych poprawek podkaszarką wyraźnie się zmniejszała.

Więcej ograniczeń pojawia się przy wysokich obrzeżach, wystającej palisadzie i nierównych krawężnikach. H215 może wtedy zatrzymać się wcześniej albo zahaczyć podwoziem, a sama zmiana ustawienia w aplikacji nie przesunie fizycznie tarczy bliżej przeszkody. Robot radził sobie również z przejazdem po nierównej nawierzchni z kamienia, choć na większych szczelinach koła chwilami traciły przyczepność.

Aplikacja pozwala dokładnie ustawić pracę robota

Aplikacja Navimow odpowiada za tworzenie i edytowanie map, wyznaczanie stref, planowanie harmonogramów oraz bieżącą kontrolę pracy H215. Z jej poziomu można ustawić różne wysokości i godziny koszenia dla poszczególnych części ogrodu, zaznaczyć obszary wyłączone z pracy, utworzyć korytarze przejazdowe i sprawdzić aktualną pozycję robota. Komunikaty o zatrzymaniu lub problemach również trafiają bezpośrednio na telefon.

H215 obsługuje do 30 stref, co przy większej i podzielonej działce daje sporo swobody. Trawnik przy tarasie może być koszony częściej, część rekreacyjna rzadziej, a fragment w pobliżu kwitnących roślin można na pewien czas wyłączyć z harmonogramu. W takim układzie ogród nie jest traktowany jak jedna duża powierzchnia z identycznymi ustawieniami dla każdego fragmentu. Aplikacja umożliwia także koszenie wzorów, cyfr i napisów. Wzór na trawie może urozmaicić ogród przed imprezą, ale na co dzień znacznie bardziej docenicie możliwość osobnego zarządzania strefami i wysokością koszenia.

Sam interfejs jest czytelny, jednak część ustawień wymaga głębszego wejścia w edycję mapy. Dotyczy to między innymi kierunku koszenia, którego nie znalazłem od razu. Brakuje również dokładnej regulacji szerokości zakładki między przejazdami oraz możliwości wpisania konkretnej odległości od krawędzi. H215 sam dobiera te wartości poprawnie, ale przy tej klasie urządzenia większa kontrola nad takimi szczegółami byłaby uzasadniona.

Łączność obejmuje Bluetooth, Wi-Fi oraz moduł komórkowy, a usługa Connect+ jest bezpłatna przez pierwszy rok. Robot współpracuje też z Google Home i Amazon Alexa. Sterowanie głosowe traktuję bardziej jako ciekawostkę, natomiast zdalny podgląd pozycji, statusu pracy i powiadomienia o zatrzymaniu mają już realne znaczenie.

Bezpieczeństwo a rozsądek

Segway Navimow H215 korzysta z kamery i LiDAR-u do wykrywania przeszkód, ma czujnik uniesienia, a po podniesieniu obudowy automatycznie zatrzymuje ostrza. Ochronę samego urządzenia uzupełniają kod PIN, śledzenie GPS, łączność 4G, alarm oraz integracja z siecią Apple. Przy sprzęcie tej wartości dobrze wiedzieć, że po wyniesieniu poza ogród nie zamienia się od razu w anonimowy kawałek plastiku.

Mimo rozbudowanego zestawu czujników nie planowałbym koszenia w czasie, gdy na trawniku bawią się dzieci. Robot porusza się spokojnie i dobrze rozpoznaje większe przeszkody, ale pod obudową nadal pracują ostrza. Automatyka może ograniczyć ryzyko, lecz nie zastępuje zwykłej ostrożności. Podobnie podchodzę do obecności zwierząt. H215 powinien bez problemu zauważyć psa, kota czy większego jeża, natomiast małe stworzenia ukryte w wysokiej trawie mogą znaleźć się poza jego polem widzenia. LiDAR pozwala robotowi pracować również po zmroku, ale nocne koszenie lepiej ograniczyć właśnie ze względu na mieszkańców ogrodu, których najłatwiej wtedy przeoczyć.

Czujnik deszczu pozwala przerwać koszenie i skierować robota do stacji, gdy pogoda zaczyna się pogarszać. To rozsądne rozwiązanie, bo mokra trawa gorzej się tnie, przykleja do podwozia i utrudnia jazdę na miękkim podłożu. H215 jest odporny na wodę, lecz najlepsze efekty nadal daje koszenie suchej murawy.

Segway Navimow H215

Cena Segway Navimow H215. Tutaj kończy się beztroska

Segway Navimow H215 kosztuje około 8500–9000 zł, zależnie od aktualnej oferty. To wysoka kwota i trudno ją obronić samym argumentem, że prowadzenie zwykłej kosiarki bywa męczące. Za podobne pieniądze można kupić bardzo dobry model akumulatorowy, podkaszarkę i nadal zostawić sobie część budżetu na inne wyposażenie ogrodu.

Navimow H215 oferuje jednak coś, czego nie da się porównać wyłącznie przez moc silnika czy szerokość cięcia. Przejmuje regularne koszenie na kolejne sezony, a wraz z nim godziny spędzane na wyciąganiu sprzętu, prowadzeniu go po działce, opróżnianiu kosza i sprzątaniu po pracy. Przy dużym trawniku ten rachunek zaczyna wyglądać inaczej niż podczas obserwacji robota na półce sklepowej.

Najwięcej korzyści przyniesie na działkach z większą powierzchnią zieleni, kilkoma strefami, drzewami i trudniejszym układem granic. Na prostym trawniku liczącym 300 m² spora część jego możliwości pozostanie niewykorzystana. Przy 1000 lub 1500 m² regularna praca robota zaczyna już realnie zmieniać sposób dbania o ogród, bo koszenie przestaje być jednym z głównych punktów weekendowego planu.

Rafał
Rafał
Właściciel / Redaktor Naczelny Numag.pl / Pasjonat brytyjskiej muzyki i włoskiej motoryzacji. Od ponad 10 lat zajmuje się dziennikarstwem technologicznym, specjalizuje się w testach elektroniki użytkowej i trendach w branży IT

Zobacz też