Ten namiot waży mniej niż mała butelka wody, ale nie jest zabawką na weekend

W ultralekkim trekkingu każdy gram ma znaczenie. Jeden gram mówi, że plecak mniej ciąży na barkach po trzydziestym kilometrze, drugi przypomina, że nocą jednak dobrze byłoby zamknąć wejście bez walki z linkami, śledziami i narastającą nerwowością. Zpacks Plex Solo Pro waży od 374 g, a mimo to próbuje zostawić samotnemu wędrowcowi odrobinę cywilizacji. Patrzę na ten projekt z dużą sympatią, choć widzę też wyraźnie, że za lekkość płaci się tu nie tylko kartą.

Amerykańska marka od lat buduje sprzęt dla ludzi, którym plecak ma zniknąć z pleców, a nie stać się domem na kółkach. Nowy Plex Solo Pro wpisuje się w tę filozofię niemal demonstracyjnie. Jest jednoosobowy, oparty na jednym kijku trekkingowym, wykonany z Dyneemy i po spakowaniu ma około 28 x 10 cm. W teorii można więc zabrać pełnoprawne schronienie tam, gdzie zwykle liczy się każdy łyk wody i każda zapasowa warstwa.

W praktyce słowo pełnoprawne trzeba rozumieć po trekkingowemu. To konstrukcja dla jednej osoby, raczej do 1,8 m wzrostu, która najlepiej odnajdzie się w rękach kogoś obytego z rozbijaniem namiotu na śledziach. Nie jest to produkt, który wybacza rzucenie go na przypadkowej polanie pięć minut przed ulewą. Ale właśnie w tym tkwi jego sens i pewna uczciwość.

Te 25 gramów to bardzo rozsądny luksus

Plex Solo Pro jest o 25,5 g cięższy od lżejszego modelu Plex Solo Classic. Brzmi niemal komicznie – jakby firma ogłaszała przełom w dziedzinie ćwiartki batonika. A jednak w tym segmencie 25 g potrafi kupić znacznie więcej niż kolejną rubrykę w tabeli. W wersji Pro dostajemy rozbudowany układ zamków: szersze wejście dzielone na dwa trójkątne skrzydła, które można zwinąć i przypiąć magnetycznymi zaczepami, oraz centralny zamek drzwi sztormowych.

Ten ostatni detal szczególnie mnie przekonuje. W modelu Classic zamknięcie opiera się na zachodzących na siebie połach i właściwym ustawieniu odciągu. Ma to swój ultralekki romantyzm, dopóki wiatr nie zmienia kierunku, a deszcz nie pojawia się szybciej, niż zdążymy przypomnieć sobie instrukcję. Zamek pozwala zamknąć wejście natychmiast, potem oczywiście nadal warto użyć śledzi i odciągów dla stabilności. Różnica polega na tym, że użytkowniczka nie musi negocjować z materiałem, gdy pogoda właśnie postanowiła urządzić pokaz siły.

To dobry przykład dojrzałości w projektowaniu sprzętu outdoorowego. Pogoń za rekordem masy bywa fascynująca, ale łatwo zamienia się w sportową dyscyplinę dla tabeli Excela. Plex Solo Pro wybiera wygodę tam, gdzie ma ona realne znaczenie. Przy masie bazowej 374 g nadal pozostaje przecież konstrukcją absurdalnie lekką.

The new mesh zipper design lets you roll up both doors for plenty of air
fot. Zpacks

Jedna ścianka, dużo wentylacji

Namiot ma hybrydową konstrukcję jedno- i dwuścienną. Przedni panel z siatki jest wszyty w wodoodporną bryłę z Dyneemy, zamiast funkcjonować jako osobna sypialnia pod odpinanym tropikiem. Dzięki temu Zpacks ogranicza masę, a równocześnie stara się dać więcej kontroli nad przewiewem niż w klasycznym namiocie jednopowłokowym. Górny wywietrznik i dwa niezależnie otwierane skrzydła wejścia mają tu znaczenie większe, niż sugeruje opis katalogowy.

Każda osoba, która przespała wilgotną noc w szczelnym ultralekkim schronieniu, zna ten paradoks: chronisz się przed deszczem, a rano budzisz się w prywatnym mikroklimacie. Kondensacja nie znika od technologicznych haseł i egzotycznych włókien. Można ją jedynie ograniczać przez rozsądne miejsce biwaku, poprawne napięcie materiału i wentylację. Plex Solo Pro daje do tego narzędzia, ale nie obiecuje cudów. I dobrze, bo w górach oraz w lesie takie obietnice zawsze kończą się mokrym śpiworem.

Dyneema jest tu materiałem kluczowym. Jest bardzo lekka, wodoodporna i odporna na rozdarcia, ale kosztowna. Wersje kolorystyczne namiotu różnią się kombinacjami gramatur materiału, dlatego sama powłoka może ważyć od 374 do 431 g. To ważniejsza informacja, niż mogłoby się wydawać: przy sprzęcie ważącym mniej niż pół kilograma drobne decyzje materiałowe przestają być drobiazgiem.

A quick zip closes up the outer storm flap and creates a vestibule when staked out
fot. Zpacks

Waga z metki to dopiero początek rozmowy

Producent podaje imponujące 374 g, lecz do rozstawienia potrzeba jednego kijka trekkingowego i od sześciu do dziesięciu śledzi. Sześć stanowi minimum, zaś przy wietrze zalecanych jest dziesięć. Jeśli użyjemy dziesięciu ultralekkich śledzi karbonowych, worka transportowego i zestawu naprawczego, całość ma ważyć około 408 g. To nadal wynik, przy którym wiele klasycznych namiotów dopiero zaczyna się rozgrzewać.

Jeżeli nie chodzimy z kijkami, Zpacks sprzedaje składany maszt z włókna węglowego ważący 80 g. Kosztuje 40 dolarów, czyli około 160 zł, i podnosi masę zestawu do mniej więcej 488 g. Nadal mało, ale warto uczciwie policzyć cały ekwipunek, zamiast zakochiwać się wyłącznie w liczbie z nagłówka. Śledzie także nie są dodawane do namiotu. Firma daje wybór, co ma sens dla doświadczonych wędrowców, choć początkująca osoba może odkryć po zakupie, że ultralekkość przychodzi w kilku osobnych paczkach.

Sam namiot kosztuje 649 dolarów, czyli około 2600 zł. To kwota, przy której rozsądek każe zapytać, ile nocy rocznie naprawdę spędzamy pod tarpem, w namiocie lub na długim szlaku. Dla okazjonalnego biwakowania nad jeziorem będzie to zakup efektowny, lecz trudny do obrony. Dla osoby idącej przez tygodnie z całym dobytkiem na plecach rachunek wygląda inaczej. Lżejszy plecak oznacza mniejsze zmęczenie, łatwiejsze podejścia i więcej energii na kolejny dzień.

The dual mesh doors make it easier to pop out the front to put on your shoes or quickly grab your bag
fot. Zpacks

Samotność ma tu konkretną szerokość

Podłoga ma 213 cm długości, 97 cm szerokości w środku i zwęża się do 71 cm przy końcach. To przestrzeń dla śpiącej osoby i jej podstawowego wyposażenia, nie apartament z widokiem na las. Skośne ściany dodatkowo ograniczają komfort wyższym użytkownikom, dlatego granica 1,8 m podawana przez producenta wydaje się rozsądna. Osoby wyższe mogą się zmieścić, lecz na wielodniowym wyjeździe centymetry przy stopach i głowie stają się zaskakująco ważne.

Jest też kwestia miejsca biwaku. Jednomasztowa konstrukcja wymaga dobrego napięcia odciągów i odpowiednio wybranego podłoża. Na miękkiej ziemi oraz w spokojną noc rozstawienie powinno być proste. Na kamienistym gruncie, w silnym wietrze czy w ciasnym terenie potrzeba więcej cierpliwości i porządnych śledzi. Wolnostojące namioty zdobyły popularność właśnie dlatego, że potrafią stanąć tam, gdzie ziemia nie chce współpracować. Plex Solo Pro świadomie wybiera inną drogę.

Zpacks recommends the Plex Solo Pro for backpackers that measure around 6 feet or under
fot. Zpacks

Dla kogo lekkość jest warta zachodu?

Widzę ten namiot w plecaku osób, które chodzą daleko i długo: na trasach długodystansowych, podczas szybkich wypadów w góry, na samotnych przejściach z jasno określonym celem. To sprzęt dla tych, którzy już wiedzą, że kijek trekkingowy i tak będzie z nimi cały dzień, a wieczorem może dostać drugą pracę jako maszt. W takim zestawie Plex Solo Pro układa się logicznie.

Mniej przekonuje mnie jako pierwszy namiot dla każdego. Początkujący turysta zwykle więcej zyska na wybaczającej błędy konstrukcji, większej przestrzeni i zestawie zawierającym wszystkie konieczne elementy. Waga w plecaku jest ważna, ale komfort psychiczny podczas pierwszej burzy bywa ważniejszy. Nie ma medalu za najlżejszy zestaw, jeśli noc spędza się na poprawianiu odciągów.

Zpacks Plex Solo Pro pokazuje jednak coś cennego: ultralekki sprzęt nie musi być ascetyczną karą za ambicję. Za dodatkowe 25 g dostajemy wejście, które można sprawnie otworzyć w duszny wieczór i szybko zamknąć, gdy nadciąga deszcz. To mała korekta, lecz bardzo ludzka. A w świecie, gdzie namiot waży mniej niż pełna butelka wody, właśnie takie drobne ustępstwa dla wygody wydają mi się najbardziej rozsądne.

Zobacz też