Suszarka za 799 zł i wielka obietnica gładkich włosów. Sprawdzam MOVA Aero C

Nie mam cierpliwości do suszarek, po których włosy są suche, ale napuszone, szorstkie i nadal wymagają prostownicy albo szczotki. Po myciu chcę je wysuszyć, trochę wygładzić i zakończyć temat. Testowałam już sporo modeli i wiem, że mocny nawiew nie zawsze daje dobry efekt. Włosy mogą wyschnąć szybko, a mimo to wyglądać gorzej niż przed suszeniem.

MOVA Aero C ma otwartą komorę w kształcie litery C, przez którą podczas pracy prowadzi się kolejne pasma. Powietrze dociera do włosów z dwóch stron, a konstrukcja ma jednocześnie przyspieszać suszenie, wygładzać i ograniczać puszenie. To wymaga nieco innego sposobu pracy niż przy klasycznej suszarce, dlatego najwięcej uwagi poświęciłam właśnie obsłudze samej komory. Sprawdzałam Aero C z każdą końcówką, przy różnych ustawieniach temperatury i siły nawiewu. Już po kilku użyciach było widać, że nie jest to suszarka, którą można bezmyślnie machać przed głową. Aero C wymaga wolniejszego tempa i odrobiny wprawy, ale w zamian potrafi wyraźnie ograniczyć puszenie i uporządkować pasma jeszcze podczas suszenia.

340 gramów stylu

MOVA Aero C ma kompaktowy korpus, gładką obudowę i charakterystyczną komorę w kształcie litery C. Całość wygląda estetycznie i dobrze pasuje do kategorii sprzętu typu beauty. Nietypowa konstrukcja nie jest jednak wyłącznie zabiegiem stylistycznym, bo to właśnie przez komorę prowadzi się pasma podczas suszenia.

Suszarka waży 340 g bez kabla. Różnicę czuć przy dłuższych włosach, kiedy urządzenie trzeba przez kilka minut utrzymywać wysoko i zmieniać jego położenie. Aero C dobrze leży w dłoni, a niewielka masa ogranicza zmęczenie nadgarstka podczas pracy ze szczotką lub układania kolejnych partii włosów. Uchwyt jest smukły, a przyciski znajdują się w wygodnym zasięgu palców.

MOVA Aero C

Komora „C” pomaga wygładzić włosy podczas suszenia

Najważniejszym elementem MOVA Aero C jest komora GlossFlow w kształcie litery C. Wykorzystuje efekt Coandy, czyli zjawisko, dzięki któremu strumień powietrza przylega do powierzchni i prowadzi włosy w określonym kierunku. Zamiast suszyć je jednym, punktowym podmuchem, Aero C otacza pasma powietrzem z dwóch stron i pomaga ułożyć je już podczas suszenia.

Najlepiej widać to na włosach podatnych na puszenie i elektryzowanie. Pasma łatwiej utrzymać w jednym kierunku, a powierzchnia włosów po kilku przejazdach wygląda bardziej gładko. Nie trzeba też tak mocno naciągać ich szczotką ani stale poprawiać ustawienia suszarki.

Suszenie bez przegrzewania włosów

Trochę danych. MOVA Aero C korzysta z silnika osiągającego 110 000 obrotów na minutę i zapewnia przepływ powietrza do 68 m³/h. Marka wspomina nawet o suszeniu w około 40 sekund, ale taki wynik traktowałabym raczej jako pokaz możliwości niż czas potrzebny do wysuszenia gęstych włosów do ramion. Ich długość, grubość i ilość mają tu znacznie więcej do powiedzenia niż jedno hasło w specyfikacji.

Aero C rzeczywiście pracuje sprawnie. W trybie FastDry mocny nawiew wyraźnie skraca suszenie, szczególnie na początku, gdy włosy są jeszcze mocno wilgotne. Strumień powietrza jest szeroki i dociera do większej partii pasm, zamiast koncentrować całe ciepło w jednym miejscu. Dzięki temu włosy nie są chaotycznie rozrzucane, a skóra głowy nie dostaje nieprzyjemnego, gorącego uderzenia.

Duże znaczenie ma podwójny system kontroli temperatury NTC. Według MOVA urządzenie sprawdza ją 2000 razy na sekundę i utrzymuje nawiew poniżej 55°C. Podczas suszenia przy nasadzie różnicę czuć od razu: ciepło pozostaje stabilne i nie zmusza do ciągłego odsuwania suszarki od głowy. Docenią to szczególnie osoby z wrażliwą skórą, cienkimi włosami albo korzystające z suszarki niemal codziennie. Aero C nie daje tego mocno rozgrzanego nawiewu, który w starszych suszarkach potrafił sprawiać wrażenie wyjątkowej skuteczności. Tutaj tempo wynika przede wszystkim z szybkości przepływu powietrza, a nie z podnoszenia temperatury. Przy delikatniejszych ustawieniach suszenie trwa oczywiście dłużej, ale nadal pozostaje komfortowe i przewidywalne.

MOVA Aero C

Mniej puszenia więcej kontroli

MOVA Aero C korzysta z pełnokomorowego systemu pielęgnacji plazmowej 360°, który według marki emituje ponad 600 milionów jonów plazmy na cm³. Ma to ograniczać elektryzowanie, wygładzać powierzchnię włosów i poprawiać ich wygląd po suszeniu. Do takich deklaracji podchodzę ostrożnie, bo efekt zawsze zależy od kondycji, grubości i struktury włosów. Rozjaśniane końce będą reagowały inaczej niż naturalne fale czy cienkie pasma pozbawione objętości.

Po Aero C nie należy oczekiwać efektu jak po prostownicy ani nagłego cofnięcia wcześniejszych uszkodzeń. Przy odpowiednim prowadzeniu włosów i użyciu szczotki wygładzającej widać jednak mniej odstających pasm, mniejsze elektryzowanie i bardziej równą powierzchnię. Włosy zachowują przy tym naturalną objętość i nie wyglądają na nadmiernie przyklepane. Najlepszy efekt uzyskiwałam wtedy, gdy suszyłam je zgodnie z kierunkiem ich układania, zamiast chaotycznie zmieniać położenie nawiewu.

Dużą rolę odgrywa tu możliwość dokładnego dopasowania pracy suszarki. Aero C oferuje sześć gotowych trybów, pięć poziomów temperatury i pięć stopni siły nawiewu. Ustawienia zmienia się za pomocą czterokierunkowego przycisku, a kolorowy wyświetlacz pokazuje wybrany program i aktualne parametry. Obsługa po krótkim przyzwyczajeniu jest prosta, choć przy mokrych dłoniach joystick wymaga nieco większej precyzji niż klasyczny suwak.

MOVA Aero C

Końcówki i kilka dobrze przemyślanych dodatków

Jak wspominałam, w zestawie MOVA Aero C znajdziecie koncentrator, dyfuzor oraz szczotkę wygładzającą. Każda z tych końcówek ma wyraźnie inne zastosowanie, więc nie trafiają do pudełka wyłącznie po to, by lista wyposażenia wyglądała okazale.

  1. Koncentrator zawęża strumień powietrza i ułatwia pracę z okrągłą szczotką. Przydaje się wtedy, gdy chcę dokładniej wygładzić długość albo ułożyć konkretną partię włosów.
  2. Dyfuzor najlepiej sprawdzi się przy falach i lokach. Aero C pozwala połączyć go z niższą temperaturą oraz spokojniejszym nawiewem, dzięki czemu łatwiej wysuszyć włosy bez rozbijania skrętu i nadmiernego puszenia. Ostateczny efekt nadal zależy oczywiście od naturalnej struktury włosów i stosowanej pielęgnacji, ale suszarka daje odpowiednią kontrolę, by nie zniszczyć tego, co wcześniej udało się wypracować kosmetykami.
  3. Szczotka wygładzająca najlepiej współpracuje z komorą C i pomaga prowadzić pasma w jednym kierunku. Przy prostych oraz lekko falowanych włosach pozwala uzyskać gładszą powierzchnię bez osobnego modelowania każdej partii. Nie daje efektu prostownicy, ale po suszeniu włosy wyglądają na bardziej uporządkowane i wymagają mniej poprawek.

Aero C pracuje przy tym stosunkowo cicho. MOVA deklaruje poziom poniżej 57 dB i podczas używania rzeczywiście nie przeszkadzał mi ostry, wysoki ton spotykany w części kompaktowych suszarek. Nadal słychać mocny przepływ powietrza, ale dźwięk pozostaje równy i nie męczy szczególnie podczas suszenia blisko głowy.

Przydatnym dodatkiem jest automatyczny tryb czuwania. Po odłożeniu suszarki płasko na równą powierzchnię urządzenie zmniejsza temperaturę i przechodzi na chłodny nawiew. Podczas stylizacji często odkładam sprzęt na chwilę, żeby poprawić pasmo albo zmienić końcówkę, więc ta funkcja rzeczywiście się przydaje. Trzeba tylko pamiętać, że działa po prawidłowym ułożeniu suszarki, a nie po rzuceniu jej pod dowolnym kątem na blat.

MOVA Aero C

Świetna suszarka nie dla każdego

Trochę czasu zajęło mi przyzwyczajenie się do komory C. Przy jednej stronie głowy prowadzenie włosów przychodziło naturalnie, przy drugiej często musiałam pomagać sobie wolną ręką, żeby dobrze wprowadzić pasma do środka. To nie jest poważna wada, ale trzeba zaakceptować, że Aero C wymaga nieco innego sposobu suszenia niż klasyczny model. Jej łagodna temperatura również może początkowo wydawać się mało efektowna osobom przyzwyczajonym do bardzo gorącego nawiewu. Tutaj tempo wynika głównie z mocnego przepływu powietrza, a nie z przegrzewania włosów i skóry głowy.

Po kilku dniach najbardziej doceniłam szybkie suszenie, niską wagę i wygładzanie, które rzeczywiście ogranicza liczbę późniejszych poprawek. Komora C najlepiej sprawdza się przy włosach prostych i lekko falowanych, szczególnie gdy korzysta się ze szczotki wygładzającej. Pasma są mniej napuszone, mniej się elektryzują i zachowują więcej połysku, choć oczywiście żadna suszarka nie zastąpi dobrze dobranej pielęgnacji.

MOVA Aero C kosztuje 699 złotych. Najwięcej skorzystają z zakupu osoby suszące włosy regularnie i zwracające uwagę nie tylko na czas, ale również na ich wygląd po zakończeniu pracy. Przy krótkich włosach i sporadycznym używaniu część możliwości pozostanie niewykorzystana. Przy dłuższych pasmach, skłonności do puszenia oraz codziennej stylizacji Aero C daje wyraźnie większy komfort niż klasyczna suszarka. Po opanowaniu sposobu prowadzenia włosów okazuje się szybkim, lekkim i naprawdę użytecznym urządzeniem.

Zobacz też