Samsung dorzuca do telewizorów nową rolę: ekran w salonie ma być nie tylko miejscem na serial, sport i konsolę, ale też… na ćwiczenie akordów. W ramach globalnej współpracy z Fenderem na ekran główny telewizorów trafi telewizyjna, zoptymalizowana wersja Fender Play – aplikacji do nauki gry na gitarze, basie i ukulele.
To ciekawy kierunek, bo dotąd nauka grania była domeną smartfonów, tabletów i laptopów. Telewizor, nawet ten najbardziej nowoczesny, rzadko bywał pierwszym wyborem do praktyki. A jednak ma jedną przewagę, której nie da się zignorować: największy ekran w domu, z którego często korzysta cała rodzina.
Fender Play na TV – co to właściwie zmienia
Telewizyjna edycja Fender Play ma być pierwszą taką wersją tej usługi przygotowaną specjalnie pod duży ekran. W praktyce oznacza to lekcje wideo i ścieżki nauki zaprojektowane tak, by dało się z nich sensownie korzystać z kanapy: czytelnie, wygodnie i bez ciągłego sięgania po mały ekran telefonu.
Użytkownik ma wybierać ścieżki edukacyjne dla czterech instrumentów: gitary elektrycznej, akustycznej, basu i ukulele. Do tego dochodzą kursy na żądanie (według poziomu umiejętności) i lekcje prowadzone krok po kroku na bazie znanych utworów – czyli podejście, które ma utrzymać motywację, bo od początku jest poczucie grania czegoś konkretnego, a nie samych ćwiczeń technicznych.

Tryb jam i nauka, która ma wciągać jak rozrywka
Najbardziej telewizyjnym elementem całości jest Jam Mode: wybierasz tło, odpalasz podkłady i grasz razem z przygotowanymi trackami z różnych gatunków. Brzmi to jak drobiazg, ale właśnie takie rzeczy robią różnicę między aplikacją, którą uruchamiasz raz w tygodniu, a narzędziem, które faktycznie wchodzi w codzienny rytuał.
Tu widać też szerszy trend: producenci TV od dawna próbują zamienić ekran główny w portal do usług, a nie tylko listę wejść HDMI. Nauka gry na instrumencie idealnie pasuje do tej logiki – jest domowa, powtarzalna, angażująca i może być wspólną aktywnością, a nie samotnym scrollowaniem.
Kiedy to ruszy i kto dostanie dostęp?
Start przewidziano na pierwszą połowę 2026 roku. Fender Play na telewizorach ma być dostępny na modelach Samsunga z 2025 roku i nowszych, w 49 krajach – w tym w Europie (czyli również w naszym regionie, jeśli Samsung nie zmieni listy w ostatniej chwili).
Warto podkreślić nowsze modele, bo to sugeruje, że nie chodzi tylko o pobranie aplikacji, ale o doświadczenie dopięte pod konkretną generację oprogramowania i możliwości sprzętu. Innymi słowy: Samsung chce, żeby to działało płynnie i wyglądało jak element telewizora, a nie jakaś apka dorzucona z boku.
Dlaczego Fender i Samsung grają do jednej bramki?
Fender od lat nie jest wyłącznie firmą od gitar, mocno rozwija też cyfrowe narzędzia i edukację muzyczną. A 2026 jest dla marki symboliczny (80-lecie), więc wejście na największy ekran w domu brzmi jak ruch wizerunkowo idealny: nauka grania ma być bardziej dostępna, mniej onieśmielająca, a przy okazji naturalnie kojarzona z Fenderem.
Samsung z kolei od dawna buduje narrację, że telewizor to centrum domu, a nie wyłącznie odbiornik treści. W takim układzie „lekcje gry na instrumencie” są sprytnie pośrodku: to nadal wideo, ale z realnym efektem w świecie offline. I to jest argument, którego streaming nie umie łatwo przebić.
Dlaczego to może się przyjąć szybciej, niż wygląda?
Najlepszy test dla takich pomysłów jest banalny: czy zmniejszają tarcie. Jeśli ktoś ma gitarę w kącie i co jakiś czas myśli, że fajnie byłoby wrócić do grania, to największym wrogiem jest próg wejścia. Trzeba znaleźć lekcję, odpalić ją, ustawić ekran, przetrwać pierwsze 15 minut zniechęcenia. Telewizor na ekranie głównym robi jedną rzecz dobrze: jest zawsze gotowy i zawsze duży. To niby detal, ale w praktyce może decydować, czy ćwiczysz 10 minut dziennie, czy znów odkładasz temat na weekend, który nie nadchodzi.
Jest też drugi aspekt: wspólnota. Nauka na telefonie jest samotna. Nauka na telewizorze łatwo staje się sytuacją domową – ktoś zerknie, ktoś się pośmieje, ktoś poprosi o pokazanie akordu. Dla początkujących to często ważniejsze niż perfekcyjny kurs: żeby to nie było kolejne zadanie, tylko element życia w domu.
Jeśli Samsung i Fender dobrze to ustawią (czytelna nawigacja, sensowna oferta startowa, brak poczucia, że to reklama gitary, tylko realna nauka), to może być jedna z tych funkcji, które nagle robią telewizor bardziej użytecznym niż kolejne menu z polecanymi serialami.
