More

    Wi-Fi 7 wchodzi do hoteli i biur. Dwa nowe punkty Omada i dwa różne podejścia

    TP-Link dorzuca do ekosystemu Omada dwa nowe punkty dostępowe z Wi-Fi 7. Tym razem jednak to sprzęt projektowany pod konkretne scenariusze: zewnętrzne strefy dla gości (ogródki, tarasy, gastronomia) oraz dyskretne instalacje ścienne w hotelach i biurach, gdzie liczy się zarówno zasięg, jak i porządek w okablowaniu.

    Nowość jest tu dość czytelna: Wi-Fi 7 zaczyna schodzić do segmentu infrastruktury do pracy, a nie tylko do najbardziej dopasionych routerów konsumenckich. I to w dwóch różnych formach – outdoor i wall plate.

    Dwa modele, dwa różne cele

    Pierwszy to EAP725-Outdoor – dwupasmowy punkt dostępowy Wi-Fi 7 klasy BE3600, przygotowany do pracy w warunkach zewnętrznych i w miejscach o dużym zagęszczeniu użytkowników. W praktyce ma obsłużyć sytuacje, gdzie sieć zwykle siada” dużo ludzi, dużo telefonów, mało cierpliwości.

    Drugi to EAP775-Wall – naścienny, trzyzakresowy punkt dostępowy Wi-Fi 7 klasy BE9300, pomyślany jako element infrastruktury przy pokoju lub przy stanowisku: tak, żeby urządzenie było dyskretne, ale jednocześnie dawało wygodne porty LAN i porządnie ogarniało ruch bez dokładania kolejnych przełączników.

    fot. TP-Link

    EAP725-Outdoor: Wi-Fi 7 na zewnątrz, ale bez pasma 6 GHz

    EAP725-Outdoor działa w pasmach 2,4 i 5 GHz (czyli: brak 6 GHz), z deklarowanymi prędkościami do 688 Mb/s w 2,4 GHz i do 2882 Mb/s w 5 GHz. To ważny detal: mamy tu Wi-Fi 7 w warstwie technologii (MLO, 4K-QAM, OFDMA i spółka), ale nie mamy pełnego, trójzakresowego zestawu, który zwykle kojarzy się z największym skokiem wydajności w Wi-Fi 7.

    fot. TP-Link

    Z perspektywy realnego wdrożenia outdoor to i tak często rozsądny kompromis. Pasmo 6 GHz w plenerze nie zawsze jest złotym graalem (zasięg i przenikanie przeszkód potrafią szybko studzić entuzjazm), a większość problemów w ogródkach czy strefach gastronomicznych i tak rozgrywa się na 5 GHz + dobrym planowaniu zasięgu. Tu dochodzą anteny – urządzenie ma wbudowane kierunkowe i odłączane dookólne z automatycznym przełączaniem, więc da się dopasować charakterystykę zasięgu do miejsca.

    Technicznie sensownie wygląda też 2,5GbE i PoE (802.3at) oraz IP66. To nie są dodatki dla specyfikacji – w praktyce 2,5GbE bywa potrzebne, żeby uplink nie stał się wąskim gardłem, a PoE upraszcza montaż w terenie (jeden kabel, mniej kombinowania). Do tego WPA3-Enterprise sugeruje, że to ma być element sieci firmowej, a nie zabawka do prywatnego domku.

    EAP775-Wall: ściana, 6 GHz i porty, które robią robotę w hotelach

    EAP775-Wall to już pełniejszy obraz Wi-Fi 7: 2,4 GHz (do 688 Mb/s), 5 GHz (do 2882 Mb/s) i 6 GHz (do 5765 Mb/s) oraz kanał 320 MHz. I to jest ta konfiguracja, która faktycznie ma szansę dać inne odczucie w praktyce – szczególnie w obiektach, gdzie 2,4 i 5 GHz są wiecznie zapchane.

    fot. TP-Link

    Najciekawszy element nie jest jednak radiowy, tylko instalacyjny: uplink 2,5G + cztery porty LAN (w tym jeden 2,5G i trzy gigabitowe), a dwa z tych portów potrafią zasilać podłączone urządzenia. W hotelu czy biurze to potrafi uprościć życie: AP na ścianie może jednocześnie dać Wi-Fi i podłączyć np. telefon VoIP, IPTV, terminal, kamerę czy inny osprzęt – bez dokładania kolejnych małych switchy w pokoju. Wychodzi z tego sensowna płyta przyłączeniowa.

    Do tego dochodzą rzeczy stricte obiektowe: możliwość montażu w puszce, smukła obudowa, osłona do pomalowania (to brzmi jak detal, ale w hotelach i biurach estetyka bywa warunkiem wdrożenia), a także blokada antykradzieżowa. Jest też Omada Mesh i płynny roaming – tu warto mieć chłodną głowę: roaming jest tak dobry, jak projekt sieci i konfiguracja, ale fajnie, że sprzęt jest do tego przygotowany.

    Jak wyglądają ceny?

    TP-Link podaje ceny w okolicach 890 zł za EAP725-Outdoor i ok. 860 zł za EAP775-Wall. Na pierwszy rzut oka to wygląda trochę przewrotnie, bo model ścienny jest trójzakresowy (z 6 GHz), a mimo to wyceniony podobnie, a nawet minimalnie niżej. Da się to jednak wytłumaczyć praktyką rynku: outdoor ma swoją premię za obudowę, odporność i specyfikę montażu, a wall-AP bywa wdrażany masowo w pokojach, więc producentom opłaca się utrzymać cenę w ryzach.

    Zobacz też