Gitara, którą rozpoznają i gracze, i muzycy. Fender połączył dwie ikony bez wpadania w kicz

Niektóre współprace marek, które wyglądają jak efekt spotkania działów marketingu przy za mocnej kawie. Logo znanej gry na bucie, kreskówkowy bohater na luksusowym zegarku, limitowana edycja czegokolwiek, byle dało się dopisać „kolekcjonerska”. Dlatego na wieść o Telecasterze inspirowanym Pac-Manem odruchowo uniosłam brew. A potem zobaczyłam gitarę i muszę przyznać: ten pomysł ma w sobie więcej uroku, niż wypadałoby się spodziewać.

Fender i Bandai Namco przygotowały limitowaną Fender x PAC-MAN Player II Telecaster, czyli klasyczny model elektryka ubrany w grafikę z jednego z najbardziej rozpoznawalnych automatowych hitów w historii. Na czarnym korpusie biegnie labirynt z gry, Pac-Man połyka kolejne punkty, a za nim ruszają Blinky, Inky, Pinky i Clyde. Z tyłu pojawia się wspólne logo obu marek. Całość powstała przy okazji dwóch rocznic: 75-lecia Telecastera i końcówki obchodów 45-lecia Pac-Mana.

Nostalgia dorosła razem z nami

Pac-Man dawno przestał być tylko grą z salonów arcade. Stał się symbolem całej epoki: prostych, natychmiast czytelnych pomysłów, które nie potrzebowały fotorealistycznej grafiki ani piętnastominutowego samouczka. Wystarczył żółty krążek, cztery duchy i napięcie rosnące szybciej niż tętno po trzeciej kawie.

Telecaster ma podobną siłę ikony, tylko w świecie muzyki. Jego sylwetka od dziesięcioleci pozostaje niemal nietknięta, a mimo to trudno mówić o gitarach elektrycznych, omijając ten model. Pierwsza masowo produkowana gitara elektryczna z litym korpusem, prosta, rozpoznawalna, obecna w country, rocku, indie i wszystkim pomiędzy – Telecaster nie potrzebuje udziwnień, żeby być zauważonym.

W tym zestawieniu nie widzę więc przypadkowego zlepku dwóch nostalgii. Bardziej spotkanie dwóch rzeczy, które mają bardzo mocną tożsamość wizualną. Labirynt Pac-Mana na korpusie Telecastera wygląda zaskakująco naturalnie, bo oba projekty bazują na prostocie i natychmiastowym rozpoznaniu. Nie trzeba tłumaczyć, o co chodzi. Oko łapie sens w sekundę.

Kolekcjonerska, ale nadal do grania

W takich premierach zawsze jest ryzyko, że produkt stanie się kosztowną dekoracją: ładną, tematyczną, ale w praktyce ważniejszą dla półki niż dla użytkownika. Fender wybrał bezpieczniejszą drogę. Pac-Man Telecaster bazuje na Player II Telecaster, więc pod grafiką kryje się pełnoprawny instrument, a nie gadżet dla fanów gier.

fot. Fender

Gitara ma olchowy korpus, klonowy gryf o profilu Modern „C”, palisandrową podstrunnicę o promieniu 9,5 cala z zaokrąglonymi krawędziami, 22 progi medium jumbo i dwa przetworniki Player Series Alnico V Single-Coil Tele. Do tego dochodzi sześciosiodełkowy mostek string-through-body z blokowymi stalowymi siodełkami, przełącznik trójpozycyjny oraz klucze ClassicGear. W zestawie znajduje się też pokrowiec Deluxe Gig Bag.

Nie zamierzam udawać, że sama grafika zmieni brzmienie gitary. Nie zmieni. Ale dobrze, że Fender nie potraktował tej edycji jak zabawkowego eksperymentu. To sprzęt, na którym można normalnie grać, a jeśli ktoś lubi estetykę lat 80., dostaje przy okazji przedmiot z charakterem. Z perspektywy fana muzyki i popkultury taki kompromis wydaje się uczciwy.

Cena sentymentu jest konkretna

W Wielkiej Brytanii limitowana Telecaster kosztuje 949 funtów, czyli około 4660 zł. To model wykonywany na zamówienie; w USA deklarowany termin wysyłki przypada na połowę sierpnia 2026 roku.

fot. Fender

Nie są to pieniądze, które wydaje się z czystej ciekawości. Pac-Man Telecaster celuje raczej w trzy grupy: muzyków, którzy i tak rozglądali się za Player II Telecasterem, kolekcjonerów Fendera oraz ludzi, którzy mają słabość do dobrze podanej nostalgii i mogą sobie pozwolić, by zamknąć ją w instrumencie.

Warto też zauważyć, że Fender coraz swobodniej porusza się po popkulturze. Niedawno pojawiły się projekty związane z Godzillą, teraz Pac-Man, a obok gitary zapowiedziano również japońską kolekcję ubrań F IS FOR FENDER × PAC-MAN, która ma trafić do sprzedaży w lipcu 2026 roku w tokijskim flagowym sklepie marki i online.

Zobacz też