Hisense na CES 2026 próbuje rozwiązać problem, którego nie widać w tabelkach ze szczytową jasnością: większość telewizorów świetnie radzi sobie z czerwieniami i zieleniami, ale potrafi gubić subtelności w obszarze turkusów i błękitów. I właśnie tam firma dorzuca brakujący klocek, czwarty kolor w podświetleniu RGB MiniLED. Zamiast klasycznego układu RGB pojawia się Sky Blue–Cyan, czyli niebiesko-turkusowy kanał, który ma domknąć fragment widma najczęściej tracony po drodze.
To brzmi jak detal dla nerdów od kolorów, ale w praktyce dotyka rzeczy, które widzi każdy: odcienie nieba, wody, neonów, zimnego światła w scenach nocnych. Jeśli te barwy przestają się rozjeżdżać i nie robią się plastikowe, wrażenie realizmu rośnie bardziej niż po kolejnym skoku jasności o kilkaset nitów.
Czwarty kolor w MiniLED: co to zmienia w obrazie
W klasycznych telewizorach LCD z MiniLED podświetlenie i filtr kolorów robią dużo pracy na skróty: część odcieni jest rekonstruowana mieszaniem podstawowych barw, co bywa wystarczające, ale nie zawsze precyzyjne w najbardziej newralgicznych zakresach. Dodanie czwartego kanału (cyan) ma zmniejszyć ten kompromis – szczególnie w tonach, gdzie standardowe RGB potrafi albo przycinać nasycenie, albo uciekać w mniej naturalny odcień.
Hisense podaje przy tym ambitny cel: 110% pokrycia BT.2020,czyli przestrzeni barw używanej jako punkt odniesienia dla treści UHD/HDR. Niezależnie od tego, jak interpretować procenty w marketingu, sam kierunek jest czytelny: firma gra w kolor jako przewaga, a nie w samą jasność.
116UXS i RGB MiniLED evo: technologia idzie w system, nie w jeden parametr
Flagowym pokazem tej idei ma być model 116UXS z technologią RGB MiniLED evo. W komunikacji przewija się też wątek bardzo precyzyjnego sterowania barwą i podświetleniem (m.in. 134-bitowe sterowanie kolorem) oraz praca nowego procesora obrazu Hi-View AI Engine RGB, który ma dynamicznie zarządzać ogromną liczbą stref przyciemniania.
W teorii to dokładnie to, czego LCD potrzebuje w 2026: mniej halo i lepsza kontrola przejść tonalnych, bo im bardziej precyzyjne podświetlenie, tym mniej artefaktów w trudnych scenach HDR (napisy na czerni, refleksy na wodzie, światła miasta). MiniLED już to poprawił, ale prawdziwe RGB w podświetleniu dokłada jeszcze warstwę, która uderza bezpośrednio w czystość barw.
Mniej niebieskiego, mniej zmęczenia? To ciekawszy wątek, niż wygląda
Hisense dorzuca też argument zdrowotno-komfortowy: nowa architektura ma ograniczać ekspozycję na potencjalnie szkodliwe składowe niebieskiego światła nawet do 80%. To akurat temat, który łatwo zmienić w marketingową wydmuszkę, ale w tym przypadku ma sensowną podstawę technologiczną: jeśli system nie musi wyciskać brakujących odcieni z niebieskiego kanału i filtrów, może inaczej rozłożyć energię w widmie.

Dla użytkownika najważniejsze pytanie brzmi jednak inaczej: czy obraz wygląda mniej agresywnie w długim oglądaniu, zwłaszcza wieczorem, i czy nie traci na tym iskra HDR. Jeśli uda się zachować wrażenie jasności przy bardziej komfortowym charakterze światła, to będzie realna przewaga, bo to dotyka codziennego korzystania, nie tylko demonstracji w hali targowej.
Po co Hisense ten czwarty kolor – i dlaczego rynek nagle o tym mówi?
To nie jest pojedyncza ciekawostka, tylko element większej strategii: multi-primary (więcej niż trzy barwy bazowe) wraca do rozmów o telewizorach, bo producenci szukają sposobów na skok jakościowy bez podbijania kosztów do poziomu prawdziwego MicroLED dla wszystkich. Hisense równolegle pokazuje też podejście w MicroLED (tam pojawia się wariant z dodatkowym kolorem), co wygląda jak zapowiedź: firma chce, by kolor stał się jej znakiem rozpoznawczym w kilku technologiach naraz.
Co ważne: w praktyce nie wygrywa ten, kto ma najładniejsze hasło o gamucie, tylko ten, kto dowiezie stabilność w realnych scenach – bez dziwnych przejść tonalnych, bez artefaktów w gradientach i bez pompowania kolorów, które wygląda efektownie w sklepie, ale męczy w domu. I to jest największy test dla czwartego kanału: czy daje naturalność, a nie fajerwerk.
To może być jedna z ważniejszych zmian w LCD od lat
Najbardziej podoba mi się w tym pomyśle to, że uderza w słaby punkt LCD w sposób inżynieryjny, a nie kosmetyczny. MiniLED rozwiązywał kontrast i lokalne przyciemnianie, ale kolor wciąż bywał kompromisem między filtrami, podświetleniem i algorytmami. Dodanie cyan jest jak poprawienie brakującego narzędzia w zestawie: nagle nie musisz robić wszystkiego jednym młotkiem.
Jeśli efekt końcowy będzie spójny, a nie tylko wow na demo, to takie podejście może mocno namieszać w segmencie premium LCD – szczególnie tam, gdzie ludzie chcą dużego ekranu i wysokiej jasności, ale nie chcą rezygnować z wierności barw. A właśnie na tym polu LCD wciąż ma przestrzeń, żeby zaskakiwać.
