MOVA I10 to ten typ domowego gadżetu, po który sięgasz bez planowania „akcji sprzątanie”. Lekki korpus nie męczy ręki, silnik szybko zbiera piach po spacerze i okruchy po śniadaniu, a głowica z ochroną przed plątaniem włosów sprawia, że po wszystkim nie czeka cię serwis wałka.
Najbardziej zaskakuje jednak to, jak dobrze I10 widzi kurz: szerokie oświetlenie tuż nad podłogą bezlitośnie pokazuje to, co zwykle umyka wzrokowi, więc nie jeździsz na pamięć pod komodą czy przy listwach. Do kompletu dochodzi składana rura, która naprawdę ułatwia wjazd pod niskie meble, oraz stacja ładująco-przechowująca, dzięki której sprzęt ma swoje miejsce i jest zawsze pod ręką. Nie ma tu fajerwerków dla samych fajerwerków, jest rozsądny zestaw funkcji z jasnym celem: szybko ogarnąć mieszkanie i wrócić do przyjemniejszych rzeczy.

Dla kogo jest MOVA I10?
Dla mieszkań z przewagą paneli, gresu i niskich dywanów, gdzie największym przeciwnikiem są włosy, sierść, pył i piasek znoszony z klatki czy ogrodu. Dla osób, które nie chcą żonglować trybami i końcówkami, oczekują, że odkurzacz sam zrozumie przejście z panelu na dywan i podkręci tempo wtedy, kiedy trzeba. I dla tych, którzy chcą sprzętu lekkiego i gotowego od ręki, takiego, który wyciągasz z bazy, klikasz i jedziesz, bez kabli, bez szukania gniazdka, bez nerwów. Tutaj I10 trafia w samo sedno codziennego sprzątania.

Konstrukcja i ergonomia: lekki korpus, rura, która „łamie się” pod meblami
Korpus waży 1,35 kg, więc operowanie jedną ręką nie kończy się mikro-siłownią w nadgarstku. Prawdziwy komfort zaczyna się jednak przy meblach: składana rura zgina się do 170° i obraca o 90° na boki, co w praktyce oznacza, że wjedziesz pod sofę czy stolik z prześwitem od ~10 cm bez kociego grzbietu i gimnastyki. Całość prowadzi się lekko i przewidywalnie, a po sprzątaniu sprzęt wraca na stację ładująco-przechowującą 2-w-1- bez wiercenia, z miejscem na akcesoria, więc nic nie rozprasza się po szafkach.
Szczotki i oświetlenie: TangleBuster™ i Celeste Light 140°
Sercem zestawu jest TangleBuster™ Multi-Surface: głowica, która automatycznie wykrywa zmianę podłoża i przyspiesza wałek, kiedy z panelu wjeżdżasz na dywan. Mechanika anti-tangle działa zarówno w głowicy podłogowej, jak i w zmotoryzowanej mini-szczotce do tkanin, więc długie włosy i sierść rzadziej kończą jako kołtun wymagający nożyczek. Efekt „wow” dowozi Celeste Light 140°: światło prowadzone ok. 4 mm nad podłogą i o zasięgu ~45 cm kładzie cień na drobny pył i nitki. Nagle widać, co naprawdę zbierasz pod komodą i wzdłuż listew, więc nie robisz powtórek na wszelki wypadek.

Moc, napęd i filtracja: stabilna siła ssania i czyste powietrze wylotowe
Pod maską pracuje bezszczotkowy silnik 100 000 obr./min i układ Multi-Cone Cyclonic, który stabilizuje przepływ i nie dławi filtrów po tygodniu użytkowania. Przekłada się to na 120 AW (ok. 28 000 Pa) realnej mocy oraz to, że I10 nie mięknie w połowie sprzątania. 6-warstwowy system filtracji z HEPA deklaruje zatrzymywanie 99,99% cząstek 0,3 μm—alergicy docenią, że powietrze wylotowe nie pachnie odkurzaczem. Pojemnik 0,35 l opróżniasz jednym kliknięciem, bezkontaktowo, co zachęca do częstszego, krótkiego przelotu po mieszkaniu zamiast wielkich generalnych akcji.
Czas pracy i ładowanie: ile realnie posprzątasz?
Deklarowane do 60 min dotyczą końcówki szczelinowej w Eco; z głowicą podłogową I10 daje do 40 min w tym samym trybie, co w praktyce wystarcza na standardowe mieszkani, bez kalkulowania każdego przejazdu. Pakiet 6×3000 mAh ładuje się ok. 3,5 h, więc nawet przy weekendowym generalnym łatwo domknąć cykl między przerwami. Turbo skraca czas, ale w zamian gęstsze zabrudzenia znikają od razu, bez drugiej rundy. Statusy widać na czytelnym wyświetlaczu LED, więc nie zgadujesz, ile baterii zostało, widzisz to wprost.

Akcesoria i stacja 2-w-1: dom w komplecie
W zestawie znajdziesz końcówki do pełnego przekroju mieszkania: od podłóg, przez tapicerki i materace, po wąskie szczeliny. Zmotoryzowana mini-szczotka radzi sobie z roztoczami, deklarowane 99,99% w testach labowych, co realnie widać po zbiorniku po sprzątaniu kanapy czy łóżka. Stacja 2-w-1 łączy ładowanie i przechowywanie, bez kołków, bez kabli na wierzchu, z porządkiem w akcesoriach. To proza, ale to właśnie ona decyduje, czy sprzęt stoi pod ręką, czy gdzieś z tyłu szafy.
Kultura pracy i obsługa: równo, cicho, przewidywalnie
I10 pracuje równym szumem zamiast pisku, więc nie zagłusza rozmowy ani podcastu. Interfejs jest celowo prosty: Eco/Turbo, wskaźnik baterii i komunikaty na LED-zie. Żadnych kokpitów myśliwca, które dobrze wyglądają na renderach, a w domu tylko spowalniają. Właśnie ta przewidywalność sprawia, że po tygodniu sięgasz po I10 odruchowo, jak po ściereczkę, bo wiesz, że wszystko zadziała.

To nie jest zabójca długiego, miękkiego runa. Tak jak większość patyczaków w tej klasie, I10 najlepiej czuje się na twardych podłogach i niskich dywanach. Równie uczciwie warto czytać czasy pracy: 60 min to scenariusz lekki, a 40 min ze szczotką podłogową w Eco, co i tak jest solidnym wynikiem w realnym mieszkaniu. Jeśli jednak oczekujesz wyrywania brudu z bardzo grubych dywanów w trybie zawsze Turbo, rozważ wyższą półkę mocy albo sprzęt przewodowy, albo potraktuj I10 jako szybkie codzienne narzędzie, a nie maszynę do wielkich porządków.
Cena i opłacalność: środek stawki, ale dobrze skrojony
Cena katalogowa to 1 149 zł, ale bez problemu można go dorwać w trakcie promocji. W tym budżecie dostajesz 120 AW / 28 000 Pa, automatyczną detekcję podłoża, Celeste Light 140°, składaną rurę 170°, do 40 min realnego sprzątania ze szczotką podłogową i stację 2-w-1 bez wiercenia. To bardzo sensowny pakiet na co dzień dla mieszkań, w których porządek ma być szybki, przewidywalny i bez ceregieli.

MOVA I10 robi to, czego naprawdę chcesz od odkurzacza w domu: mocno zasysa, nie plącze włosów, świeci tam, gdzie kurz się chowa, składa się pod meble i wystarcza na całe sprzątanie bez nerwowego patrzenia na procent baterii. To urządzenie, które wpisuje się w rytm mieszkania.
