Test Segway Navimow i220 LiDAR Pro – przyszłość koszenia zaczyna się od dobrej mapy

Robot koszący w dużym ogrodzie powinien robić jedną rzecz – sprawić, żeby właściciel coraz rzadziej myślał o koszeniu. Brzmi prosto, ale przez lata ten segment miał w sobie sporo paradoksu. Kupowało się urządzenie dla wygody, po czym zaczynało od przewodu granicznego, korekt, planowania, szukania dobrego miejsca dla stacji i negocjowania z ogrodem, gdzie robot może wjechać, a gdzie się zgubi. Segway Navimow i220 LiDAR Pro podchodzi do tematu inaczej. Zamiast pętli w trawie dostajemy LiDAR, mapowanie, kamerę, aplikację i obietnicę pracy na powierzchni do 2000 m².

To od razu ustawia go w kategorii sprzętu nie dla trawnika wielkości dywanu przed tarasem, tylko dla posesji, na której koszenie potrafi rozbić sobotę na części pierwsze. Coraz więcej osób chce mieć zadbany ogród, ale coraz mniej ma ochotę zostać jego etatowym pracownikiem technicznym.

Konstrukcja i pierwsze wrażenie – to nie jest mały plastikowy jeździk

Navimow i220 LiDAR Pro sprawia wrażenie sprzętu solidnego, wręcz trochę pancernego jak na urządzenie, które ma codziennie jeździć po trawie. Waży 17,9 kg, więc nie jest modelem, który chciałabym często przenosić między strefami. Z drugiej strony – w tej klasie to nie zarzut. Robot do 2000 m² powinien być stabilny, dobrze dociążony i odporny na normalne ogrodowe życie, czyli wilgoć, pył, nierówności, krawędzie, szyszki, zabawki psa i wszystkie drobne niespodzianki, które pojawiają się na trawniku pięć minut po tym, jak uznamy go za uporządkowany.

Obudowa robota i stacja ładowania mają odporność IP66, a zasilacz IP67. W praktyce oznacza to sensowne zabezpieczenie przed pyłem i wodą, choć nadal nie zwalnia to z myślenia przy ustawianiu stacji. Nie stawiałabym jej w miejscu, w którym po większej ulewie tworzy się ogrodowa wersja Mazur. Robot ma pracować na zewnątrz, ale każda elektronika lubi, gdy właściciel ma choć trochę rozsądku.

Pod spodem mamy tarczę tnącą o szerokości 22 cm i regulację wysokości koszenia w zakresie od 20 do 70 mm. To ważna informacja, bo sama szerokość cięcia nie brzmi imponująco przy powierzchni do 2000 m². Klasyczna kosiarka spalinowa czy akumulatorowa przejedzie szerszym pasem, ale robot działa w innym rytmie. Wygrywa regularnością. Trochę jak sprzątający robot w domu – nie zastępuje generalnych porządków po remoncie, ale sprawia, że kurz przestaje rządzić mieszkaniem.

Segway Navimow i220 LiDAR Pro

Technologia: LiDAR, RTK i kamera robią z tej kosiarki coś ciekawego

Najważniejszym elementem tego modelu jest nawigacja. Segway Navimow i220 LiDAR Pro korzysta z systemu EFLS LiDAR, wspieranego przez RTK i system wizyjny. LiDAR skanuje otoczenie w 3D, a według danych modelu potrafi analizować do 200 000 punktów na sekundę i działać z zasięgiem detekcji do 70 metrów. W tej kategorii sprzętu brzmi to bardziej jak opis technologii z autonomicznego pojazdu niż z kosiarki, ale dokładnie o to chodzi. Robot ma wiedzieć, gdzie jest, co ma przed sobą i jak wrócić do swojej ścieżki bez błądzenia po trawniku.

Różnica względem prostszych robotów jest spora. Klasyczne modele z przewodem granicznym często działają poprawnie, ale ich logika bywa toporna. Granica jest tam, gdzie kabel. Reszta zależy od algorytmu i cierpliwości użytkownika. Tutaj ogród staje się mapą, którą można ustawiać w aplikacji. Można tworzyć strefy, omijać obszary, planować pracę i aktualizować układ bez kopania w trawie. Dla mnie to jedna z największych zalet takiego rozwiązania, bo ogród rzadko jest raz na zawsze skończonym projektem. Dochodzi rabata, basen dla dzieci, leżaki, trampolina, nowe obrzeże albo miejsce, w którym pies uznał, że od dziś będzie jego prywatny posterunek.

Do tego dochodzi kamera RGB VisionFence o szerokim kącie widzenia, która pomaga robotowi rozpoznawać przeszkody. W praktyce nie oznacza to, że można bezkarnie zostawiać na trawniku wszystko, co wypadnie z kieszeni, ale robot nie jedzie wyłącznie na zasadzie zderzaka i nadziei. Ma dodatkowy zmysł, a przy sprzęcie z ostrzami pod spodem jest to bardzo pożądane.

Segway Navimow i220 LiDAR Pro

Brak przewodu granicznego zmienia cały początek przygody

Największa ulga przy takich robotach pojawia się jeszcze zanim trawa zostanie skoszona. Brak przewodu granicznego oznacza, że konfiguracja nie zaczyna się od ogrodowej chirurgii. Nie trzeba rozciągać kabla wzdłuż całego trawnika, poprawiać go po kilku dniach i pamiętać, gdzie dokładnie przebiegał, kiedy za rok przyjdzie ochota na zmianę rabaty.

Oczywiście bezprzewodowość nie oznacza braku konfiguracji. Trzeba przeprowadzić mapowanie, wyznaczyć granice, strefy pracy i obszary zakazane. Różnica polega na tym, że robi się to cyfrowo, z poziomu aplikacji. Dla osób, które lubią mieć kontrolę, to duża wygoda. Dla osób mniej technicznych – moment, w którym warto poświęcić spokojne pół godziny i nie klikać wszystkiego na zasadzie: jakoś to będzie. Robot jest tak dobry, jak dobrze rozumie przestrzeń, po której ma jeździć.

Podoba mi się w tym kierunek, w którym idzie cały segment. Robot koszący przestaje być maszyną z prostym zakazem przekraczania kabla. Zaczyna przypominać urządzenie smart home, tylko przeniesione na ogród. A ogród, jak wiadomo, jest dla elektroniki znacznie bardziej złośliwy niż salon. W salonie robot sprzątający walczy najwyżej z kablem od ładowarki. Na zewnątrz dostaje mokrą trawę, cień drzew, nierówności, słońce, krawężnik i liście, które akurat postanowiły udawać przeszkodę.

Segway Navimow i220 LiDAR Pro

Napęd AWD i nachylenia do 55%. Tu widać, że to robot do prawdziwych ogrodów

Navimow i220 LiDAR Pro ma napęd na cztery koła i radzi sobie z nachyleniami do 55%. To parametr, który potrafi zdecydować o tym, czy robot będzie pomocnikiem, czy kolejnym urządzeniem wymagającym ratowania. Wiele działek tylko z daleka wygląda płasko. Dopiero podczas koszenia wychodzą spadki przy ogrodzeniu, miękkie fragmenty przy rabatach, przejścia między poziomami i miejsca, w których zwykły robot zaczyna mielić kołami jak auto na mokrej glinie.

AWD daje większy margines bezpieczeństwa. Nie spodziewałabym się cudów w terenie przypominającym trasę dla quadów, ale przy typowych nierównościach, skarpach i bardziej urozmaiconych ogrodach to konkretna przewaga. Szczególnie że urządzenie ma pracować regularnie, a nie tylko raz w tygodniu wyjechać na pokaz możliwości.

Przy dużej powierzchni stabilność prowadzenia jest równie ważna jak sama moc. Robot, który potrafi wyjechać z trudniejszego miejsca i wrócić do zaplanowanej pracy, oszczędza najwięcej nerwów. W teorii wszyscy kupujemy automatyzację dla wygody. W praktyce wygoda kończy się dokładnie wtedy, gdy trzeba co chwilę iść po robota, który utknął przy krawędzi trawnika.

Segway Navimow i220 LiDAR Pro

Koszenie: 22 cm szerokości, 20-70 mm wysokości

Tarcza tnąca ma 22 cm szerokości, a wysokość można ustawić od 20 do 70 mm. Przy 2000 m² ta szerokość może na początku budzić sceptycyzm. Rozumiem to, bo człowiek odruchowo porównuje robota do klasycznej kosiarki i myśli: serio, tylko tyle? Tyle że robot nie powinien być traktowany jak sprzęt do nadrabiania zaniedbań po dwóch tygodniach deszczu. Jego żywiołem jest częste, spokojne podcinanie trawy.

W takim scenariuszu 22 cm przestają wyglądać skromnie, bo liczy się regularność, algorytm i powtarzalność. Robot ma utrzymywać trawnik w stałej formie, a nie robić dramatyczny powrót po urlopie. Jeżeli ktoś pozwoli trawie urosnąć zbyt wysoko, każdy robot będzie miał trudniej. Navimow i220 LiDAR Pro też nie jest wyjątkiem od tej zasady. Automatyczna kosiarka lubi ogród, który jest pod kontrolą. Nie lubi być wzywana dopiero wtedy, gdy trawnik zaczyna przypominać plan zdjęciowy do programu o dzikiej przyrodzie.

Czas pracy to około 2 godziny, a czas ładowania również około 2 godziny. W praktyce wydajność będzie zależała od układu ogrodu, długości trawy, liczby przeszkód, nachyleń i podziału na strefy. Przy dużej działce trzeba zakładać, że robot będzie pracował cyklicznie, wracał do stacji i kontynuował zadanie.

Aplikacja i planowanie

W codziennym użytkowaniu najważniejsza nie jest sama technologia, tylko to, czy człowiek może o niej zapomnieć. Navimow i220 LiDAR Pro daje możliwość ustawiania harmonogramów, zarządzania strefami, edycji mapy i kontrolowania pracy z aplikacji.

Można inaczej potraktować front posesji, część rekreacyjną, pas przy ogrodzeniu albo fragment, gdzie trawa rośnie szybciej. Można wyłączyć strefę po ustawieniu basenu albo zostawić miejsce, w którym dzieci rozłożyły zabawki. I właśnie ta elastyczność jest dużo ważniejsza niż sama możliwość uruchomienia robota z telefonu. Pilot w aplikacji nie jest luksusem. Luksusem jest brak konieczności ciągłego poprawiania ogrodu pod robota.

Przeszkody i krawędzie. Robot jest sprytny, ale ogród nadal bywa sprytniejszy

System wizyjny i LiDAR pomagają w omijaniu przeszkód, ale nie traktowałabym ich jak zaproszenia do zostawiania na trawniku całego rodzinnego dobytku. Drobne przedmioty, cienkie gałązki, przewody, zabawki czy bardzo niskie elementy nadal mogą być wyzwaniem. Tak samo obrzeża. Roboty koszące generalnie mają z nimi trudną relację i Navimow i220 LiDAR Pro nie jest tu wyjątkiem od praw fizyki.

Przy murkach, donicach, ciasnych narożnikach i ostrych krawędziach może zostać pas do poprawki. Dobrze zaprojektowany trawnik, z obrzeżami pozwalającymi robotowi częściowo najechać poza linię koszenia, pomaga bardzo. Źle zaprojektowany ogród będzie wymagał podkaszarki. To nie wada, raczej uczciwe oczekiwanie. Robot zdejmie z głowy większość pracy, ale nie zamieni każdego ogrodu w samoczyszczący się ekran dotykowy.

Mam też wrażenie, że przy tego typu urządzeniach wiele zależy od pierwszych dni. Warto obserwować, gdzie robot zwalnia, gdzie się waha, gdzie ma gorszą przyczepność i gdzie zostawia fragmenty trawy. Potem można skorygować mapę, zmienić harmonogram albo uporządkować problematyczną strefę. To trochę jak z robotem sprzątającym w domu: po pierwszym przejeździe człowiek nagle widzi, które krzesło jest ustawione głupio i który kabel od miesięcy prosił się o katastrofę.

aplikacja Segway

Kultura pracy: cichość jest jednym z bardziej niedocenianych parametrów

Deklarowana głośność na poziomie około 59 dB ma duże znaczenie. Robot koszący będzie pracował często, więc hałas nie jest detalem. Klasyczna kosiarka potrafi zamienić spokojne popołudnie w sąsiedzką transmisję z pasa startowego. Robot tej klasy pracuje znacznie ciszej i może działać w tle, bez poczucia, że cały ogród został podporządkowany jednej maszynie.

To szczególnie istotne przy regularnym koszeniu. Jeśli urządzenie ma wyjeżdżać kilka razy w tygodniu, musi być dyskretne. Inaczej po miesiącu zaczynamy kojarzyć automatyzację nie z wygodą, tylko z monotonnym dźwiękiem dochodzącym spod okien. W tym przypadku niski poziom hałasu jest jednym z tych elementów, które mocno wpływają na komfort życia.

Segway Navimow i220 LiDAR Pro

Cena: około 8000 zł, więc trzeba mieć dla niego odpowiedni ogród

Segway Navimow i220 LiDAR Pro kosztuje w Polsce obecnie około 7999 zł. To poziom, przy którym trudno mówić o spontanicznym zakupie do weekendowego testowania gadżetu. To już decyzja o automatyzacji konkretnej pracy w dużym ogrodzie.

Czy ta cena się broni? Przy małym, prostym trawniku – raczej trudno. Taki robot byłby jak ekspres gastronomiczny w kuchni, w której pije się jedną kawę dziennie. Choć i na takich warunkach go testowaliśmy. Dobrze daje radę, ale widać, że został stworzony na 5-krotnie większe przestrzenie. Dlatego przy dużej działce, z nierównościami, strefami i realnym problemem regularnego koszenia, rozmowa robi się ciekawsza. Jeżeli sprzęt faktycznie oszczędza kilka godzin tygodniowo przez cały sezon, jego wartość przestaje być wyłącznie ceną na paragonie.

Werdykt: bardzo zaawansowany robot do dużych ogrodów

Segway Navimow i220 LiDAR Pro to sprzęt technicznie zdecydowanie ciekawszy niż klasyczne starsze roboty, które jeżdżą po ogrodzie. Tutaj jest więcej przewidywalności, więcej kontroli i więcej swobody przy zmianach w ogrodzie.

Najbardziej przekonuje mnie połączenie LiDAR-u i cyfrowego mapowania. Ogród zmienia się częściej, niż chcieliby przyznać producenci przewodowych robotów. Dziś stoi trampolina, jutro donice, za miesiąc nowa rabata, a za rok taras będzie miał inny kształt. Możliwość poprawienia tego w aplikacji jest zwyczajnie praktyczna.

Nie jest to jednak robot dla każdego. W małym ogrodzie będzie przerostem formy nad trawą. W ogrodzie zaniedbanym i koszonym raz na jakiś czas też nie pokaże pełni możliwości, bo roboty koszące lubią regularność. Ale przy dużej, żywej działce, gdzie liczy się cicha, częsta i w miarę autonomiczna praca, Navimow i220 LiDAR Pro wygląda jak bardzo mocny kandydat.

Najkrócej? To sprzęt dla osób, które chcą mieć trawnik pod kontrolą, ale nie chcą dłużej organizować życia wokół koszenia. Nie uwolni od każdej ogrodowej poprawki, nie wytnie idealnie każdego narożnika i nie zastąpi zdrowego rozsądku przy konfiguracji. Może jednak sprawić, że największa, najbardziej powtarzalna część pracy zniknie z listy obowiązków. A przy 2000 m² trawnika to brzmi jak coś więcej niż wygoda.

Zobacz też