Test notiOne GPS pet PLUS – lokalizator, który ma pilnować zwierzaka, a nie dokładać właścicielowi kolejnych obowiązków

Lokalizator dla psa albo kota przez większość czasu wydaje się przesadą. Zwierzak jest obok, spacer idzie zwykłym rytmem, obroża siedzi na miejscu, furtka zamknięta, a małe urządzenie przypięte do szelek wygląda jak elektroniczny drobiazg kupiony bardziej dla świętego spokoju niż z realnej potrzeby. Dopiero później przychodzi moment, w którym cała ta „przesada” nagle zaczyna wyglądać jak bardzo rozsądny pomysł. Huk, po którym pies wyrywa do przodu. Kot, który nie wraca o swojej porze. Sekunda nieuwagi przy aucie. Ktoś źle domknął bramkę. I wtedy wszystko przestaje być teorią.

Właśnie w takim scenariuszu notiOne GPS pet PLUS ma sens. Nie jako gadżet dla pupila, tylko sprzęt dla człowieka, który dobrze zna ten rodzaj napięcia. Lokalizator działa przez LTE 4G z roamingiem, pokazuje pozycję zwierzaka, zapisuje historię tras, pozwala ustawiać strefy bezpieczeństwa i nie wymaga opłacania abonamentu. Na papierze brzmi to jak komplet najważniejszych funkcji. Ważniejsze jest jednak to, jak taki zestaw sprawdza się wtedy, gdy urządzenie faktycznie trafia na szelki i wychodzi z nami z domu.

Największa zaleta tego urządzenia nie mieści się w specyfikacji

W takich produktach najbardziej liczy się nie liczba funkcji, tylko jakość pierwszej odpowiedzi. Gdy otwierasz aplikację, nie chcesz oglądać animacji, odkrywać uroku interfejsu ani rozkminiać ustawień. Chcesz wiedzieć, gdzie jest zwierzak i czy się oddala. W czasie testu notiOne GPS pet PLUS właśnie w tym wypadał najlepiej: po wejściu do aplikacji od razu dostajemy mapę z ostatnią pozycją lokalizatora, a przejście do historii trasy czy ustawień geostref nie wymaga przekopywania się przez kilka warstw menu.

Zawartość zestawu

Na spacerach lokalizacja była czytelna i wystarczająco szybka, by dało się z niej realnie korzystać. Przy częstszym raportowaniu pozycja odświeża się nawet co 10 sekund, więc na mapie widać nie tylko ogólny kierunek przemieszczania się, ale też całkiem dokładnie odtworzoną trasę. To przydatne nie tylko w awaryjnym scenariuszu. Podczas zwykłego wyjścia można później podejrzeć, gdzie zwierzak się poruszał, jak długo trwał spacer i czy trasa wyglądała mniej więcej tak, jak nam się wydawało.

W praktyce liczą się alerty, geostrefy i to, czy telefon faktycznie reaguje

Najciekawsza funkcja w wersji PLUS to strefy bezpieczeństwa, czyli tak zwany wirtualny wybieg. W praktyce chodzi o możliwość zaznaczenia na mapie obszaru, który uznajemy za bezpieczny: wokół domu, działki, ogrodu, osiedla czy miejsca spacerowego. Gdy lokalizator opuści ten obszar, telefon wysyła powiadomienie.

W codziennym użytkowaniu działa to dokładnie tak, jak powinno działać narzędzie tego typu: spokojnie pozostaje w tle, dopóki nic się nie dzieje, ale potrafi przypomnieć o sobie we właściwym momencie. Przy testowym wyjściu poza wyznaczoną strefę powiadomienie pojawiało się na telefonie i od razu kierowało uwagę tam, gdzie trzeba, czyli do mapy. Nie zastępuje to oczywiście reakcji właściciela ani fizycznego zabezpieczenia zwierzaka, ale skraca moment zawahania. Zamiast najpierw zastanawiać się, czy pupil rzeczywiście się oddalił, od razu wiadomo, że warto sprawdzić sytuację.

To cenna funkcja zwłaszcza przy psach lękliwych, reaktywnych, bardzo ciekawskich albo takich, które mają tendencję do nagłych zrywów. Sensownie wypada też przy zwierzakach zabieranych na działkę, do domku letniskowego albo w inne miejsca, gdzie rutyna jest słabsza, a teren mniej przewidywalny niż codzienna okolica.

Aplikacja jest prosta. I akurat tutaj to komplement

W urządzeniu bezpieczeństwa zbyt rozbudowany interfejs potrafi przeszkadzać bardziej niż pomagać. notiOne GPS pet PLUS stawia na prostą logikę: mapa, historia lokalizacji, alerty, poziom baterii, częstotliwość raportowania, geostrefy. To wystarczy. Wszystko działa w darmowej aplikacji mobilnej, bez dodatkowych opłat.

Dobrze wypada możliwość regulowania częstotliwości odświeżania pozycji. To nie jest detal dorzucony do listy funkcji, tylko rzecz, która faktycznie wpływa na sposób korzystania z urządzenia. Gdy jesteśmy w nowym miejscu, spacerujemy przy ruchliwej ulicy albo chcemy mieć większą kontrolę podczas wyjazdu, można ustawić gęstsze raportowanie. Kiedy lokalizator ma po prostu czuwać podczas spokojniejszego spaceru, rozsądniejsze będzie rzadsze odświeżanie i oszczędzanie baterii.

Warto jednak pamiętać, że nie jest to transmisja „na żywo” w rozumieniu śledzenia każdego centymetra ruchu bez najmniejszego opóźnienia. Aktualizacja zależy od wybranego trybu raportowania, a także od warunków, w których lokalizator pracuje. Na otwartej przestrzeni działa to sprawniej, ale w miejscach z gorszym zasięgiem albo przy rzadszym odświeżaniu mapa może przez chwilę pokazywać ostatnio zapisaną pozycję. To normalne dla tego typu urządzeń, ale dobrze mieć tę świadomość, żeby nie oczekiwać od lokalizatora zachowania rodem z policyjnego thrillera.

Brak abonamentu naprawdę zmienia odbiór tego sprzętu

W lokalizatorach dla zwierząt wiele rzeczy można wybaczyć. Stałych kosztów zwykle nie. notiOne GPS pet PLUS mocno wyróżnia się tym, że po zakupie nie dochodzi miesięczna opłata za korzystanie z podstawowych funkcji. W zestawie jest wbudowana karta SIM, aplikacja jest darmowa, a urządzenie korzysta z łączności LTE 4G i roamingu.

Jak widać mniejsze zwierzaki zazdroszczą psiakom gadżetów 😉

To ważne, bo lokalizator jest produktem kupowanym często z myślą o sytuacjach, które być może nigdy się nie wydarzą. Jeśli ktoś miałby co miesiąc płacić za sprzęt używany głównie na spacerach, wyjazdach albo w momentach zwiększonego ryzyka, decyzja zakupowa robi się znacznie mniej oczywista. Tutaj próg wejścia jest wyższy jednorazowo, ale później lokalizator po prostu jest gotowy do działania.

Roaming w większości krajów świata także nie jest pustą ciekawostką. Dla osób, które podróżują z psem, jeżdżą za granicę samochodem albo spędzają urlopy aktywnie, ma to praktyczne znaczenie. Sprzęt nie kończy swojej użyteczności na granicy kraju.

Korpus ma po prostu wytrzymać zwykłe życie psa albo kota

Lekkość i wodoodporność to jedne z najważniejszych cech urządzenia, które ma pracować przy zwierzaku. I bardzo dobrze, bo przy takim sprzęcie nie potrzeba rozbudowanej poetyki. Trzeba odporności na mokrą trawę, deszcz, błoto, szarpnięcia smyczy i całą tę małą codzienną brutalność, którą dla elektroniki funduje normalne zwierzęce życie. notiOne GPS pet PLUS po przypięciu do obroży albo szelek nie zwraca na siebie przesadnej uwagi. Przy większym albo bardziej puchatym psie potrafi wręcz zniknąć w sierści.

Szpic średni z lokalizatorem przyczepionym do szelek

Podczas użytkowania ważne było też to, że lokalizator nie przeszkadzał zwierzakowi w ruchu. Nie zahaczał o smycz, nie wyglądał na element, który co chwilę obraca się w niewygodny sposób albo prowokuje psa do interesowania się nim bardziej niż otoczeniem. To może brzmieć jak drobiazg, ale w praktyce jest istotne. Sprzęt przypięty do szelek ma pomagać właścicielowi, a nie stać się kolejną rzeczą, z którą pupil musi się oswajać.

To nie jest sprzęt do stałej obserwacji zwierzaka

notiOne GPS pet PLUS wypada dobrze jako lokalizator na spacery, wyjazdy, działkę, podróże i te wszystkie sytuacje, w których istnieje realne ryzyko, że pies albo kot oddali się poza kontrolę. Nie traktowałabym go jednak jako rozwiązania do nieustannego monitorowania zwierzaka przez całą dobę, siedem dni w tygodniu.

Po pierwsze, częstsze aktualizacje pozycji oznaczają większe zużycie baterii, więc przy intensywnym śledzeniu trzeba liczyć się z częstszym ładowaniem. Po drugie, jak każdy lokalizator korzystający z sieci komórkowej i GPS, urządzenie najlepiej pracuje wtedy, gdy ma dobre warunki do złapania sygnału. To nie jest wada dyskwalifikująca, tylko ograniczenie, które warto wpisać w oczekiwania. Lokalizator ma dać przewagę w sytuacji niepokoju, pomóc zawęzić obszar poszukiwań i szybciej zareagować. Nie zmienia się przez to w całodobową kamerę nadzoru nad pupilem.

Czy warto kupić notiOne GPS pet PLUS?

Tak, ale przede wszystkim wtedy, gdy potrzebujemy lokalizatora do konkretnych sytuacji: spacerów z psem, wyjazdów, pobytu na działce, podróży, opieki nad zwierzakiem lękliwym, impulsywnym albo takim, który już kiedyś dał właścicielowi powód do paniki. To nie jest zakup, który ma sens wyłącznie dlatego, że „fajnie byłoby wiedzieć”. Najbardziej broni się wtedy, gdy rzeczywiście może skrócić czas reakcji w stresującym momencie.

Wersja PLUS kosztuje 599 zł. Za tę kwotę dostajemy GPS, LTE 4G, roaming, geostrefy, historię lokalizacji, darmową aplikację i brak abonamentu. W praktyce najważniejsze okazują się jednak nie hasła z pudełka, tylko kilka prostych rzeczy: czy pozycja daje się szybko sprawdzić, czy alert o opuszczeniu strefy rzeczywiście dociera, czy aplikacja nie przeszkadza w działaniu i czy urządzenie można bez problemu włączyć do zwykłej spacerowej rutyny. notiOne GPS pet PLUS w tych punktach wypada przekonująco.

Lokalizator nie załatwi wszystkiego za właściciela. Nie zagwarantuje idealnego świata i nie sprawi, że pies albo kot przestaną mieć własne pomysły. Potrafi jednak zrobić coś bardzo cennego: zamienić bezradne szukanie na mapę, alert i konkretny kierunek działania. A w sytuacji, w której liczą się pierwsze minuty, to naprawdę dużo.

Zobacz też