Są dwa typy ludzi. Jedni kochają dokanałówki za izolację i bas, ale po godzinie czują się, zmęczeni przez zatkany kanał ucha. Drudzy wybierają półdokanałowe słuchawki, bo lubią lekkość i oddychające ucho, ale zwykle kończą z kompromisem w ANC i nasyceniu dźwięku. Soundcore Liberty Buds celują w bardzo konkretny złoty środek. Mają konstrukcję semi-in-ear z odpinanymi finkami stabilizującymi, a jednocześnie obiecują adaptacyjne ANC 3.0, kodek LDAC i dźwięk przestrzenny.
To jest zestaw cech, który na papierze wygląda jak, coś co nie powinno udać. .I właśnie dlatego Liberty Buds są ciekawe. Bo one nie idą w typowe myślenie: albo wygoda, albo tłumienie, albo lekkość, albo funkcje. Tu producent wprost mówi, że słuchawki mają być wygodne na długie noszenie i jednocześnie na bieżąco dopasowywać redukcję hałasu do otoczenia.
Konstrukcja semi-in-ear i stabilizacja: lekkość bez uciekania z ucha
W półdokanałówkach największym problemem jest nie to, czy są wygodne, tylko czy są przewidywalne. Lubią się przestawiać, tracić uszczelnienie, a wtedy brzmienie i ANC potrafią zmienić się jak pogoda w górach. Liberty Buds mają rozwiązać to odpinanymi secure fins, czyli stabilizatorami, dołączonymi w czterech rozmiarach. To nie jest bajer, tylko realny sposób na to, żeby semi-in-ear trzymały się pewniej podczas chodzenia, tramwaju, treningu na bieżni czy po prostu robienia rzeczy w domu bez co chwilę poprawiania słuchawki.
Sama idea półdokanałowej konstrukcji ma też swoją największą zaletę: brak uczucia zatkanych uszu. Soundcore podkreśla mniejsze nagrzewanie i mniejszy nacisk niż w klasycznych in-earach. To jest dokładnie ten typ komfortu, który docenia się po kilku godzinach, a nie po pięciu minutach w sklepie. Jeśli do tej pory wybierałaś AirPods-owy styl właśnie przez to, że nie lubisz korków w uchu, Liberty Buds wpisują się w ten kierunek, tylko z dużo bardziej technologiczną listą funkcji.

Brzmienie: 11 mm i ambicja, żeby semi-in-ear nie brzmiało cienko
W półdokanałówkach łatwo o dźwięk, który jest grzeczny, ale też chudszy. Bas bywa mniej pewny, bo nie ma pełnego uszczelnienia kanału. Liberty Buds mają 11-milimetrowe dynamiczne przetworniki, czyli rozmiar, który zwykle pomaga zrobić dół bardziej fizyczny i mięsisty bez konieczności podbijania wszystkiego EQ.
Tu warto podejść do tematu praktycznie: te słuchawki powinny dobrze wypaść w scenariuszu codziennym, w którym chcesz energii i pełni, ale nie chcesz, żeby wszystko było napompowane jak w tanich basowych modelach. Soundcore zagra to w swoim stylu, dostaniesz brzmienie przyjemne i efektowne, z basem obecnym, ale nie dominującym na siłę.
Adaptive ANC 3.0: kiedy półdokanałowe słuchawki próbują zachowywać się jak dokanałówki
Najciekawsze w Liberty Buds jest to, że producent zapewnił tu Real-Time Adaptive ANC w wersji 3.0. To jest bardzo ważne, bo w półdokanałowej konstrukcji samo ANC ma trudniejsze zadanie. Masz naturalny przeciek powietrza, który w dokanałówkach jest minimalizowany uszczelnieniem. Z drugiej strony, jeśli adaptacja jest szybka i mądra, to w realnym życiu może to dać bardzo przyjemny efekt: mniej męczącego tła, bez odcinania cię od świata jak w totalnej bańce. Czyli dokładnie to, czego wiele osób chce na co dzień. Nie ciszy absolutnej, tylko spokoju dla głowy.
W praktyce to, gdzie potrzebujemy go najbardziej to: komunikację miejską, spacer przy ruchliwej ulicy i wnętrze z szumem stałym, typu klimatyzacja albo odkurzacz w drugim pokoju. Liberty Buds mają tu stabilny efekt bez pompowania i bez wahań, co sprawia, że są jednym z najciekawszych wyborów w tej konstrukcji.
Spatial Audio: efekt 3D, który może być super albo przeszkadzać, zależnie od treści
Soundcore dorzuca Spatial Audio, czyli tryb, który ma dawać bardziej przestrzenne, otaczające granie. W takich funkcjach jest zawsze ten sam haczyk: jedne materiały brzmią przez to lepiej, inne gorzej. W filmach i grach spatial potrafi zrobić świetną robotę, bo łatwiej złapać gdzie dzieje się dźwięk. W muzyce bywa różnie. Jeśli tryb jest delikatny, daje poczucie większej sceny. Jeśli przesadza, robi wrażenie, że wokal odsunął się o krok i śpiewa z końca pokoju.
Tu najlepsze podejście jest proste: traktować spatial jako opcję, a nie jako tryb domyślny. Włączasz wtedy, kiedy ma sens. I wyłączasz wtedy, kiedy chcesz zwykłego, naturalnego grania.
LDAC i Hi-Res: miły bonus, który realnie czuć w dobrze nagranych rzeczach
Liberty Buds wspierają LDAC i Hi-Res Audio Wireless. To jest o tyle ważne, że w tej klasie cenowej często dostajesz AAC/SBC i koniec rozmowy. LDAC nie zrobi z tych słuchawek sprzętu studyjnego, ale potrafi dać subtelną poprawę w detalach i separacji, jeśli słuchasz na Androidzie i masz materiał dobrej jakości. W skrócie: mniej ziarna, bardziej gładkie wysokie tony, trochę więcej powietrza w nagraniach, które to mają.
Przy okazji warto pamiętać, że LDAC potrafi być bardziej wymagający dla stabilności połączenia w zatłoczonych miejscach. Jeśli ktoś priorytetowo traktuje niezawodność w centrum miasta, czasem lepiej mieć ustawienie bardziej bezpieczne, a LDAC zostawić na spokojniejsze warunki.
Rozmowy i mikrofony: 4 mikrofony i AI, czyli obietnica, że wiatr i ulica nie zepsują dnia
Soundcore deklaruje system rozmów oparty o 4 mikrofony i algorytmy AI redukujące szum tła. W półdokanałowych słuchawkach to jest szczególnie istotne, bo często kupuje się je właśnie do życia, a życie rzadko dzieje się w idealnie cichym pokoju. I tu trzeba przyznać, że system działa dobrze, rozmowy w ruchu, na ulicy czy w sklepie nie będą loterią.

Aplikacja, HearID 4.0 i AI Translation: tu mamy najwięcej nowości
Słuchawki zapewniają nam w aplikacji opcję HearID 4.0, czyli personalizacji dźwięku pod słuch, plus korektor. To jest świetne, bo w półdokanałowych konstrukcjach indywidualne dopasowanie potrafi zrobić dużą różnicę. Jedna osoba uzna bas za idealny, druga powie, że brakuje fundamentu. Dobre strojenie + personalizacja to sposób na to, żeby nie robić jednej średniej dla wszystkich.
Największą ciekawostką jest jednak AI Translation w aplikacji. Soundcore opisuje tłumaczenie twarzą w twarz, ponad 100 języków, z deklarowaną wysoką skutecznością rozpoznawania. Tych wszystkich języków nie jesteśmy w stanie sprawdzić, ale udało nam się je sprawdzić w domowych warunkach podczas oglądania zagranicznych filmów oraz w krótkich konwersacjach na mieście użyciem angielskiego, włoskiego i norweskiego. Jest też ważna, praktyczna uwaga: funkcja ma wymagać aplikacji w wersji 3.8.7 lub nowszej oraz aktualnego firmware w słuchawkach.
Działa to następująco: wchodzimy w aplikację, korzystamy z opcji tłumaczenia. Gdy nasłuchujemy, aplikacja tłumaczy tekst od razu w wersji pisemnej, a później odczytuje go do słuchawki. Potem możemy powiedzieć tekst po polsku, a aplikacja przetłumaczy go na tekst w innym języku, który odczyta osobie, z którą rozmawiamy. Ciekawe jest to, że w teorii taką funkcję posiadają drogie słuchawki od Apple, ale w naszych warunkach nie możemy z nich korzystać, bo nie działają w naszym kraju. Duży plus dla soundcore za taką adaptację.
Bateria i ładowanie: sensowny standard plus szybkie doładowanie w awaryjnych sytuacjach
Soundcore deklaruje 7 godzin pracy na jednym ładowaniu i łącznie 30 godzin z etui w trybie standardowym, a z włączonym ANC odpowiednio 6 godzin i 26 godzin z etui. To są liczby, które w praktyce oznaczają wygodę. Do tego dochodzi szybkie ładowanie: 10 minut ma dawać do 4 godzin słuchania.
W moich testach udało mi się zbliżyć do tych deklaracji, odstępstwa były nieduże. Warto jednak pamiętać, że dużo będzie tu zależało od tego, w jakich warunkach będziemy korzystać ze słuchawek oraz z jaką głośnością będziemy słuchać muzyki. Jedno jest pewne, te 10 minut ładowania realnie ratuje dzień.
Odporność i sport: IP55 to nie licencja na basen, ale jest spokój na deszcz i kurz
Liberty Buds mają klasę IP55, czyli odporność na pył i strumienie wody w typowych sytuacjach (deszcz, pot, trening). To jest dokładnie poziom, którego oczekuje się od słuchawek do codzienności. Nie bierzesz ich pod prysznic i nie wrzucasz do zlewu, ale przestajesz się stresować pogodą.
W połączeniu z finami stabilizującymi robi się z tego zestaw do aktywnego dnia, a nie tylko do biurka.

Dla kogo Liberty Buds mają największy sens?
Liberty Buds brzmią jak model skrojony dla osób, które nie chcą uczucia korka w uchu, ale jednocześnie nie chcą rezygnować z nowoczesnych funkcji. Dla kogoś, kto jeździ komunikacją, chodzi dużo pieszo, robi rzeczy w biegu i chce ANC, które reaguje na warunki. Dla kogoś, kto lubi bawić się jakością transmisji i doceni LDAC. Dla osób, które chcą słuchawek do rozmów bez dramatu. No i dla tych, którzy lubią, kiedy sprzęt ma ten jeden element, o którym opowiadasz znajomym, czyli w tym wypadku tłumaczenie AI.
Najbardziej ostrożnie podeszłabym do nich w jednym scenariuszu: jeśli ktoś jest basowym purystą i chce maksymalnego dołu jak z mocno uszczelnionych dokanałówek. Semi-in-ear z definicji ma trudniej z sub-basem. To nie musi być problem, ale warto ustawić oczekiwania.
Słuchawki soundcore Liberty Buds są obecnie dostępne w cenie 349 zł.





