Jeśli kiedykolwiek narzekałaś na ból nadgarstka przy długotrwałej pracy przy komputerze, to mysz trackballowa może okazać się idealnym rozwiązaniem. Logitech od lat eksperymentuje z tego typu urządzeniami, a model MX Ergo S jest najnowszym członkiem tej linii. Wbrew pozorom trackballe, choć mniej popularne niż tradycyjne myszy – potrafią sprawić, że wielogodzinna praca staje się bardziej komfortowa.
MX Ergo S przychodzi do nas w solidnym, ciemnym pudełku. W środku znajdziemy: sam trackball, odbiornik USB (Logi Bolt), niewielką broszurkę z instrukcjami, brak kabla do ładowania, co jest dość zaskakujące, ale niekiedy stosowane w tego typu akcesoriach – w końcu trackball ładuje się stosunkowo rzadko.
Całość jest zabezpieczona ekologicznymi wypełniaczami, kolejny ukłon Logitecha w stronę bardziej przyjaznych środowisku materiałów. Już po chwili od rozpakowania czuć, że mamy do czynienia z akcesorium klasy premium: tworzywa sztuczne są przyjemne w dotyku, dobrze spasowane, a kulka trackballa od razu sprawia wrażenie wysokiej jakości.

Specyfikacja techniczna i design
MX Ergo S to trackball o wymiarach 132,5 × 99,8 × 51,4 mm, ważący 259 g. Wewnątrz kryje się sensor optyczny o rozdzielczości 2048 DPI z możliwością regulacji. Logitech wyposażył urządzenie w 9 przycisków, z czego 6 jest w pełni programowalnych. Dołączony akumulator pozwala na działanie do 120 dni, czyli mniej więcej czterech miesięcy na jednym ładowaniu, co eliminuje konieczność ciągłego podpinania kabla.
Pod względem estetyki mamy do czynienia z grafitową, lekko matową obudową, dość uniwersalną i pasującą do większości stanowisk pracy. Ręka spoczywa na delikatnie wyprofilowanej platformie, a sam trackball, czyli kulka, którą sterujemy kciukiem – jest utrzymany w ciemniejszym, połyskującym kolorze. Kompaktową całość dopełnia drobna rolka przewijania z możliwością odchylania na boki oraz szereg przycisków funkcyjnych.
Budowa i jakość wykonania
Jeżeli chodzi o wykonanie, jest naprawdę solidnie. Plastik cechuje się przyjemną w dotyku fakturą, a wszelkie elementy, jak przyciski czy rolka, są stabilnie osadzone. Kulka trackballa porusza się płynnie dzięki starannie zaprojektowanemu systemowi łożysk, co w praktyce oznacza, że nie napotykamy żadnych zacięć ani skrzypienia.

Same przyciski główne mają cichy, acz wyraźny klik, który nie powinien rozpraszać osób pracujących w otwartej przestrzeni biurowej. Z boku, w obrębie kciuka, znajdziemy dodatkowe dwa przyciski, standardowo przypisane do „przód/wstecz” w przeglądarce, a tuż obok kulki, przycisk zmieniający czułość trackballa. Co ciekawe, w tym modelu wreszcie mamy gniazdo USB-C do ładowania zamiast micro USB, co uznaję za duży plus.
Pod spodem producent zastosował magnetyczną podkładkę, dzięki czemu cały trackball można odchylić o 0 lub 20 stopni, w zależności od preferencji. Wcześniejszy model MX Ergo też miał tę funkcję, ale tu wprowadzono drobne usprawnienia w mocowaniu.
Komfort i ergonomia – czy trackball naprawdę ratuje nadgarstek?
Według mnie najważniejszy aspekt takiego urządzenia to właśnie ergonomia. W przypadku MX Ergo S, Logitech przemyślał układ tak, by dłoń leżała naturalnie, a nadgarstek nie był wykrzywiony. Do tego mamy możliwość regulacji kąta nachylenia 0° lub 20°, by jeszcze lepiej dopasować pozycję pod własną budowę dłoni.
Z początku może być dziwnie, bo nasz mózg jest przyzwyczajony do przesuwania myszy po podkładce. Tutaj mysz stoi w miejscu, a ruch kursora generujemy kciukiem obracającym kulkę. Po kilkugodzinnej adaptacji zaczynamy doceniać, że całe ramię właściwie odpoczywa jedynie kciuk wykonuje pracę. W dłuższej perspektywie to zbawienne, zwłaszcza jeśli ktoś ma problemy z RSI, czyli zespołem cieśni nadgarstka, czy bólami przy nadgarstku.

Naturalnie, pojawia się kwestia obciążenia kciuka. Jeśli ktoś ma urazy w okolicach kciuka, trackball może być wyzwaniem. Jednak w moim przypadku, będąc osobą dość wrażliwą na bóle nadgarstka, takie rozłożenie ciężaru i brak ciągłego przesuwania urządzenia szybko dały odczuwalną ulgę.
Testy w codziennej pracy i wrażenia z użytkowania
Spędzam sporo czasu przy komputerze. Dotychczas używałam głównie myszy pionowych, starając się dbać o zdrową pozycję dłoni. Przesiadka na MX Ergo S okazała się dość przyjemna, choć pierwsze godziny to był lekki chaos, mózg musiał się przyzwyczaić, że do obsługi kursora używam wyłącznie kciuka.
Z czasem polubiłam płynność, z jaką można przewijać strony czy dokumenty, wystarczy precyzyjnie obracać kulką. Kiedy potrzebowałam większej czułości, np. przy edycji drobnych elementów w edytorach graficznych, naciskałam przycisk zmiany DPI i trackball natychmiast przechodził w tryb precyzyjny. Rzeczywiście działa to świetnie, nie ma opóźnień ani zwłoki.
Bateria faktycznie nie rozczarowuje. Podczas kilkunastu dni intensywnych testów po 8-9 godzin dziennie spadło ok. 20% naładowania. Logitech deklaruje 120 dni na jednym ładowaniu, wierzę, że w przypadku mniej intensywnego użytkowania to wynik osiągalny. Dodatkowo szybkie ładowanie pozwala w parę minut zyskać energię na cały dzień pracy, co się przydaje przy totalnym wyczerpaniu”baterii.
Z minusów? Leworęczne osoby nie znajdą w ofercie modelu dedykowanego, co stanowi pewien niedosyt.

Oprogramowanie Logi Options+ – personalizacja i płynne przełączanie
Logi Options+ działa na Windows i macOS. Można tam: konfigurować przyciski (6 z 9 jest programowalnych), ustawiać profile dla konkretnych aplikacji, regulować czułość DPI i prędkość przewijania, sprawdzić poziom naładowania baterii, a także aktualizować firmware trackballa.
Interfejs jest dość przyjazny i czytelny, choć brakuje rozbudowanego modułu do zaawansowanych makr. Natomiast Flow to istny strzał w dziesiątkę, jeśli pracujesz na więcej niż jednym komputerze jednocześnie – możesz jednym ruchem przerzucać pliki i tekst między nimi, bez uciekania się do maili czy dysków w chmurze.
Łączność bezprzewodowa: stabilna i elastyczna
MX Ergo S łączy się z komputerem przez Bluetooth lub odbiornik USB (Logi Bolt). W moim przypadku Bluetooth wystarczał w zupełności, a na testach trackball nigdy nie stracił połączenia ani nie doświadczyłam nagłych lagów. Zasięg do 10 metrów starcza spokojnie w większości warunków domowych czy biurowych.
Logi Bolt pozwala też łączyć wiele urządzeń w obrębie jednego odbiornika, co oszczędza porty USB. Jeśli więc masz klawiaturę Logitecha z Logi Bolt, możesz do tego samego „dongla” dołączyć trackball – i gotowe, jeden port zamiast dwóch.

Dla kogo i czy warto?
Logitech MX Ergo S to naprawdę ciekawa alternatywa dla klasycznych myszy, zwłaszcza dla osób, które spędzają przed ekranem wiele godzin i chcą zadbać o nadgarstek. Regulowany kąt nachylenia, solidne wykonanie i płynna kulka trackballa czynią pracę bardziej komfortową, a dłoni pozwalają odpocząć od ciągłego przesuwania. W praktycznych testach zachwyciła mnie stabilność łączności, cichy klik przycisków i długie działanie na jednym ładowaniu.
Oczywiście nie jest to sprzęt dla każdego. Jeśli jesteś zatwardziałą wielbicielką tradycyjnych myszy i nie masz żadnych problemów z nadgarstkiem, trackball może Cię trochę irytować w pierwszych dniach użytkowania. Do tego cena urządzenia jest raczej z górnej półki. Mimo to, uważam, że przy intensywnej pracy w biurze lub w warunkach home office, gdzie ergonomia odgrywa pierwsze skrzypce, MX Ergo S może być prawdziwym ratunkiem dla Twojego komfortu.
