Domowe sprzątanie rzadko trafia na listę rzeczy, na które czekamy z ekscytacją. Można lubić porządek, można doceniać świeżo umytą podłogę, ale sam moment wyciągania odkurzacza zwykle nie ma w sobie nic z przyjemności. Coraz częściej widzę jednak, że producenci sprzętu AGD przestają walczyć wyłącznie na waty, paskale i kolejne cyferki w tabelach. Zaczynają mierzyć się z czymś bardziej przyziemnym: z irytacją. Z kurzem, który wychodzi dopiero pod światło. Z sierścią wplątaną w szczotkę. Z mokrą rolką, której nie chce się później czyścić. Z meblami, pod które niby da się dotrzeć.
Właśnie w ten kierunek wpisują się nowe modele MOVA. Marka wprowadza do Polski trzy odkurzacze pionowe z serii S – S1, S7 i S7 Ultra – oraz dwa urządzenia myjące na mokro i sucho: M50 i M50 Pro. Całość debiutuje z majową promocją, która potrwa do 31 maja 2026 roku w największych sieciach handlowych i online.
Odkurzacze pionowe znów robią się ciekawe
Przez chwilę wydawało się, że w tej kategorii sprzętowej wszystko już znamy. Ma być bezprzewodowo, lekko, z podświetleniem i sensowną baterią. MOVA w nowych modelach nie wywraca tego schematu, ale próbuje go dopracować tam, gdzie korzystamy ze sprzętu, a nie tylko oglądamy go na grafice produktowej.

Najmocniejszy w rodzinie jest MOVA S7 Ultra. Oferuje 220 AW mocy ssania, 32 kPa ciśnienia i silnik o mocy 700 W. Producent przewiduje do 80 minut pracy, co już wykracza poza szybkie „ogarnięcie kuchni i przedpokoju”. To parametry kierowane raczej do osób, które jednym sprzętem chcą posprzątać całe mieszkanie albo większy dom, bez nerwowego spoglądania na wskaźnik baterii. Model S7 jest odrobinę spokojniejszy: 170 AW, 30 kPa i 535 W, ale zachowuje podobny charakter oraz ten sam deklarowany czas pracy.
Sama moc byłaby jednak tylko połową opowieści. Bardziej przekonuje mnie to, że oba sprzęty automatycznie dopasowują siłę ssania do wykrytego zabrudzenia, mają ekran OLED pokazujący status pracy i pięciostopniową filtrację zatrzymującą 99,9% drobnego kurzu. W praktyce takie rozwiązania mają sens szczególnie wtedy, gdy odkurzacz nie jest wyciągany raz w tygodniu na „duże sprzątanie”, tylko staje się sprzętem codziennym – do rozsypanej kawy, piasku przy wejściu, włosów po suszeniu i resztek, które w domu pojawiają się jakby niezależnie od liczby domowników.
Światło, pierścień i sprzątanie pod meblami
W nowych S7 i S7 Ultra widać nacisk na drobiazgi, które na papierze brzmią skromnie, ale w domu mogą zdecydować o tym, czy sprzęt jest wygodny. Zielone oświetlenie LED przy szczotce ma uwidaczniać kurz na podłodze. Kto raz odkurzał jasne panele wieczorem przy bocznym świetle, ten zna ten nieprzyjemny moment, gdy „czysto” nagle okazuje się bardzo umowne.
Ciekawie wygląda też system Pull-Ring w pojemniku na kurz. Jednym pociągnięciem pierścień ma mechanicznie zgarniać zabrudzenia ze ścianek pojemnika podczas opróżniania. Brzmi jak detal, ale akurat taki, który może ograniczyć dłubanie palcem tam, gdzie człowiek absolutnie nie ma ochoty dłubać. Wersja Ultra dostaje dodatkowo adapter Low-Reach, ułatwiający odkurzanie pod niskimi meblami bez wyginania się nad rurą. I tu mam poczucie, że producent trafił w bardzo konkretną codzienną frustrację: nie każdy potrzebuje odkurzacza „najmocniejszego w historii”, ale prawie każdy choć raz klął, próbując dostać się pod kanapę.
MOVA S1, czyli tańszy model
Najbardziej przystępny model z nowej trójki, MOVA S1, kosztuje katalogowo 649 zł, a w promocji ma 8% rabatu. Jest wyraźnie słabszy od S7, ale jego specyfikacja nadal wygląda sensownie: 130 AW, 30 000 Pa i do 60 minut pracy. W segmencie tańszych odkurzaczy pionowych właśnie bateria i kultura codziennego użytkowania często rozstrzygają, czy sprzęt zostaje przyjęty do domowego obiegu, czy po miesiącu zaczyna kurzyć się w szafie.

MOVA wyraźnie pozycjonuje S1 jako propozycję dla domów ze zwierzętami. Szczotka z włosiem układającym się w literę V i dodatkowymi grzebieniami ma ograniczać plątanie sierści. Do tego dochodzi LED przy szczotce oraz wyświetlacz pokazujący tryb pracy. Nie zamierzam udawać, że każdy właściciel psa lub kota potrzebuje nowego odkurzacza, ale trudno mi nie zauważyć, że „antysierściowe” rozwiązania przestały być niszowym dodatkiem. W wielu mieszkaniach to już podstawowe kryterium wyboru.
M50 i M50 Pro – mycie podłogi bez wiadra
Druga część premiery dotyczy urządzeń Wet&Dry. MOVA rozwija rodzinę M50 o dwa bardziej przystępne warianty: M50 i M50 Pro. Oba łączą odkurzanie z myciem, oferują 22 000 Pa siły ssania i mogą pracować po rozłożeniu do 180°, dzięki czemu wjeżdżają pod meble o prześwicie około 14 cm. To nie jest funkcja, którą widać na pierwszy rzut oka w sklepie, ale w domu może być wyjątkowo przydatna. Brud nie ma przecież zwyczaju odkładać się wyłącznie na środku pokoju.

M50 Pro jest bardziej zaawansowany. Wykorzystuje technologię EdgeCoverage AI, czyli wysuwane ramię czyszczące, które ma docierać bliżej ścian i listew. Rolka czyści się w wodzie o temperaturze 90°C, a później suszy gorącym powietrzem w około 5 minut. Deklarowany czas pracy wynosi 46 minut, co ma wystarczyć na umycie do 300 m² podłogi. Standardowy M50 zachowuje 46-minutową baterię i możliwość pracy na płasko, ale zamiast wysuwanego ramienia dostaje obustronne czyszczenie krawędziowe Dual-Edge oraz samooczyszczanie szczotki w 85°C.
Tu akurat wolę zachować zdrowy dystans do obietnic „rewolucjonizowania” sprzątania, bo mokro-suche odkurzacze nie rozwiązują wszystkich problemów domu jednym przejazdem. Trzeba je opróżniać, uzupełniać wodę i dbać o higienę zbiorników. Jednocześnie dobrze zaprojektowane mycie szczotki, suszenie i łatwiejsze prowadzenie mogą sprawić, że takie urządzenie będzie realnie używane częściej niż klasyczny mop, który wielu osobom kojarzy się z zadaniem odkładanym na później.
Ceny, promocja i pytanie: dla kogo który model?
Nowości MOVA trafiły do sprzedaży w Polsce z promocją obowiązującą do 31 maja 2026 roku. S1 kosztuje katalogowo 649 zł i jest przeceniony o 8%. S7 startuje z poziomu 1099 zł i rabatu 6%, a S7 Ultra z 1199 zł i rabatu 8%. W urządzeniach myjących M50 wyceniono na 1299 zł z obniżką 15%, natomiast M50 Pro na 1949 zł z rabatem 13%. Sprzęty są dostępne między innymi w RTV Euro AGD, Media Expert, MediaMarkt, Neonet, Komputronik, na Allegro oraz w oficjalnym sklepie MOVA.
Gdybym miała tę premierę sprowadzić do prostego wyboru, widzę tu trzy ścieżki. S1 wygląda jak rozsądny kandydat do mieszkań, w których liczy się szybkie, codzienne odkurzanie i radzenie sobie z sierścią. S7 i S7 Ultra są dla osób, które chcą mocniejszego urządzenia pionowego zamiast klasycznego odkurzacza przewodowego. M50 i M50 Pro celują w tych, którzy mają dużo twardych podłóg i chcieliby częściej myć je bez całego rytuału z wiadrem, mopem i późniejszym sprzątaniem po sprzątaniu.
