Są rzeczy, których nikt rozsądnie nie potrzebuje, a jednak trudno przejść obok nich obojętnie. Ekspres kapsułkowy za 2599 euro, czyli około 11 030 zł, należy właśnie do tej kategorii. Zwłaszcza gdy ma karbonowe panele, emblemat Ducati i powstaje w liczbie 1926 sztuk, bo marka świętuje stulecie swojego istnienia.
Barista M3 1926 Limited Edition Carbon Fiber by Ducati nie jest zwykłą pamiątką z jubileuszowym logo przyklejonym na obudowie. To limitowana wersja ekspresu stworzonego przez Cuisine Barista, oparta na istniejącym modelu Barista M3 by Ducati, ale doprawiona w sposób, który ma przemówić do ludzi zakochanych w włoskiej motoryzacji, materiałach „z toru” i domowym rytuale przygotowywania kawy. Mam wrażenie, że właśnie ten ostatni element jest tu kluczowy. Ducati sprzedaje nie tyle maszynę do espresso, ile mały poranny ceremoniał dla osób, które lubią, gdy codzienność ma choć odrobinę teatralnej oprawy.
Karbon, stal i kawa. Ducati nie poszło na skróty
Najbardziej charakterystyczny detal to oczywiście włókno węglowe. Przedni i tylny panel wykonano ręcznie z prawdziwego karbonu o diagonalnym splocie, a resztę konstrukcji z solidnej stali nierdzewnej z powłoką PVD, która ma ograniczać zarysowania i ślady palców. Według opisu konstrukcja korzysta z dwóch warstw 12K i zewnętrznej skóry 3K, co dla części odbiorców będzie techniczną ciekawostką, a dla innych równie ważnym argumentem jak logo Ducati na froncie.
Tu mam mieszane uczucia. Z jednej strony mówimy o ekspresie kapsułkowym, więc karbon brzmi odrobinę jak spojler w miejskim aucie stojącym głównie pod supermarketem. Z drugiej, jeśli już robić limitowaną edycję na setne urodziny Ducati, trudno wyobrazić sobie materiał bardziej pasujący do tej marki. Włosi od dekad sprzedają nie tylko motocykle, ale też emocję związaną z osiągami, precyzją i pięknie dopracowanym detalem. Ten ekspres wpisuje się w ten język bardzo konsekwentnie.
To nadal ekspres kapsułkowy
Pod efektowną obudową kryje się urządzenie kompatybilne z kapsułkami Nespresso. I właśnie tutaj zaczyna się ciekawsza część, bo Barista M3 nie wygląda na sprzęt, który ma tylko naciskać jeden przycisk i wyrzucać kawę o zawsze tym samym charakterze. Ekspres pozwala regulować temperaturę wody od 70°C do 99°C, korzysta z kontrolera PID dla stabilności temperatury i oferuje różne profile ekstrakcji: lżejszy, standardowy i mocniejszy. Potrafi też przygotowywać kawy mleczne, gorącą wodę, herbatę, americano czy gorącą czekoladę. Łącznie przewidziano 12 rodzajów napojów obsługiwanych z poziomu urządzenia

Czy kapsułka potrzebuje aż takiego zaplecza? Pewnie nie każda. Ale akurat rozumiem próbę wyciągnięcia z tego formatu czegoś więcej niż ekspresowej, przewidywalnej filiżanki. Kapsułki wygrały prostotą, lecz przez lata nabrały reputacji rozwiązania wygodnego, ale trochę bezosobowego. Ducati i Cuisine Barista próbują dodać do tej wygody odrobinę kontroli, a więc również poczucia, że użytkownik nie jest tylko pasażerem całego procesu.
Siedem sekund do startu i kilka rozwiązań, które mogą cieszyć
Ekspres ma być gotowy do pracy w 7 sekund dzięki systemowi Thermo-Booster, którego powierzchnia grzewcza jest 250% większa niż w tradycyjnych maszynach kapsułkowych. Dla producenta to mocny argument, bo wiele ekspresów tego typu wymaga wyraźnie dłuższego rozgrzewania. Barista M3 ogrzewa się tylko podczas parzenia, co ma ograniczać zużycie energii w porównaniu z konstrukcjami utrzymującymi stałą gotowość w trybie czuwania.
Są też bardziej przyziemne, ale sensowne dodatki: zbiornik na wodę o pojemności 1,5 litra, pojemnik na 20 zużytych kapsułek, kompatybilność z kubkami o wysokości od 4 do 14 cm oraz system automatycznego płukania układu po dwóch dniach od ostatniego użycia. Do tego dochodzi aplikacja pomagająca w odkamienianiu i prowadząca statystyki zużycia kawy. Nie każdy będzie chciał analizować domowe espresso z dokładnością treningu kolarskiego, ale samo pilnowanie serwisu urządzenia może się przydać.

Ważny jest też system spieniania mleka. Barista M3 pozwala przygotowywać napoje mleczne bez osobnego spieniacza, a jednocześnie ma tradycyjną dyszę pary dla tych, którzy wolą ręczną kontrolę. To drobiazg, który zdradza, do kogo naprawdę kierowany jest ten produkt. Nie do osoby, która chce po prostu kawy „jak najszybciej”, lecz do kogoś, kto lubi wybierać, ustawiać, obracać pokrętłem i przez chwilę udawać, że poranek nie zaczyna się od pośpiechu.
Cena mówi wprost: to gadżet kolekcjonerski
Barista M3 1926 Limited Edition Carbon Fiber by Ducati kosztuje 2599 euro, czyli około 11 030 zł. Powstanie tylko 1926 egzemplarzy, a dostawy mają ruszyć jesienią 2026 roku.
Nie ma sensu udawać, że to rozsądny zakup w klasycznym znaczeniu tego słowa. Za podobne pieniądze można kupić bardzo porządny ekspres automatyczny albo wejść w świat półprofesjonalnych kolbówek. Ducati nie próbuje jednak rywalizować z nimi argumentem „więcej kawy za mniej”. Tutaj płaci się za limitowaną edycję, materiały, stylistykę i przynależność do określonego świata estetycznego. Trochę jak w przypadku zegarków sygnowanych przez marki motoryzacyjne: wskazują czas równie skutecznie jak wiele tańszych modeli, ale nie o sam czas w nich chodzi.
