Mam słabość do zegarków, które mają w sobie coś praktycznego, ale nie krzyczą o tym z nadgarstka. Citizen Eco-Drive od lat jest właśnie takim rozwiązaniem: trochę cichym, trochę niedocenianym, a w gruncie rzeczy bardzo wygodnym. Zegarek ładuje się światłem i działa miesiącami bez nerwowego zerkania na stan baterii.
W 2026 roku ta technologia kończy 50 lat, a Citizen postanowił uczcić jubileusz kolekcją Light in Black, czyli pięcioma limitowanymi modelami w czerni i złocie. I przyznam, że ta rocznica wyszła marce zaskakująco dobrze, bo zamiast muzealnego ukłonu w stronę przeszłości mamy zegarki, które wyglądają całkiem współcześnie.
Światło, które nie musi świecić po oczach
Eco-Drive ma prostą przewagę nad wieloma zegarkowymi komplikacjami: naprawdę przydaje się w codziennym życiu. Nie jest dekoracją w tabeli parametrów, tylko technologią, która rozwiązuje konkretny problem. Zegarek ładuje się światłem naturalnym lub sztucznym, a więc omija klasyczną wymianę baterii. W czasach, gdy większość urządzeń każe nam pamiętać o kablach, procentach i ładowarkach, taka bezobsługowość ma w sobie coś niemal luksusowego. Citizen przypomina przy tej okazji, że w 1976 roku pokazał pierwszy analogowy zegarek zasilany światłem, a dzisiejsze Eco-Drive jest jednym z filarów marki.
Nowa seria Light in Black przekłada tę ideę na wygląd. Wszystkie pięć modeli ma czarne koperty i tarcze z akcentami w kolorze żółtego złota. Na tarczach zastosowano wielowarstwowy druk inkjetowy, który ma dawać wrażenie głębi i zmieniać odbiór czerni zależnie od kąta padania światła. Brzmi jak typowe zegarkowe czary-mary z opisu produktu, ale sam pomysł jest całkiem trafiony. Skoro technologia żyje ze światła, to rocznicowa kolekcja może chociaż raz potraktować światło jako motyw wizualny, a nie tylko punkt w instrukcji obsługi.

Pięć zegarków, jeden kolorystyczny kod
W kolekcji znalazło się pięć modeli z różnych linii Citizen: Attesa Satellite Wave GPS, Attesa Radio-Controlled, Promaster Diver, Classic Chronograph oraz Citizen L Bianca. To dobry ruch, bo marka nie zamknęła jubileuszu w jednym drogim modelu dla kolekcjonerów, lecz rozciągnęła go od bardziej przystępnego chronografu po zaawansowaną Attesę z GPS. Dzięki temu czarno-złoty motyw nie jest przypisany wyłącznie do jednej estetyki. Inaczej wygląda na nurku, inaczej na technicznej Attesie, a jeszcze inaczej na małej, eleganckiej Biance.
Najbardziej „zegarkowo efektowny” jest oczywiście Attesa Satellite Wave GPS CC4078-51E. Ma kopertę 44,6 mm z Super Titanium, synchronizację satelitarną, world time, chronograf 1/20 sekundy, wieczny kalendarz, wskaźnik rezerwy chodu i deklarowaną pracę do 5 lat po pełnym naładowaniu w trybie oszczędzania energii. Limitacja wynosi 1900 sztuk na świecie, a cena w USA została określona na 2440 dolarów, czyli około 9100 zł.
Promaster i chronograf wyglądają jak najrozsądniejsze wejście do jubileuszu
Dla wielu osób ciekawszy będzie Promaster Diver BN0264-53E. To limitowany nurek z wodoszczelnością 200 metrów, jednokierunkowym bezelem, zakręcaną koronką i lumą na wskazówkach oraz indeksach. Jego limitacja jest najwyższa w całej serii i wynosi 6700 sztuk, co od razu czyni go mniej nerwowym obiektem polowania. Cena w USA to 550 dolarów, czyli około 2050 zł, a w Wielkiej Brytanii 399 funtów, czyli około 1980 zł. I właśnie tu mam wrażenie, że Citizen może trafić w najpraktyczniejszy punkt: jubileuszowy zegarek, który nie wymaga traktowania go jak relikwii w pudełku.
Jeszcze niżej cenowo stoi Classic Chronograph AT2576-68E. Ma stalową kopertę o średnicy 42 mm, szafirowe szkło, chronograf i wodoszczelność 10 BAR. Limitacja wynosi 6000 sztuk, a cena to 450 dolarów, czyli około 1680 zł. To ten typ zegarka, który prawdopodobnie nie będzie najbardziej opisywany przez kolekcjonerów, ale może być najłatwiejszy do noszenia na co dzień. Czerń i złoto potrafią wyglądać ryzykownie, czasem zahaczają o przesadę, ale w klasycznym chronografie Citizen utrzymał to raczej po eleganckiej stronie niż po stronie jubilerskiego fajerwerku.

Mała Bianca może być czarnym koniem tej premiery
Citizen L Bianca EW5636-55E jest najmniejsza i chyba najbardziej wdzięczna w całej piątce. Koperta ma 21,5 mm średnicy i 7,3 mm grubości, szkło jest zakrzywione i szafirowe, a na godzinie 12 pojawia się pojedynczy diament. Limitacja wynosi 3800 sztuk. Cena w USA to 490 dolarów, czyli około 1820 zł. W świecie, w którym damskie zegarki często bywają albo zbyt biżuteryjne, albo zwyczajnie pomniejszone bez większego namysłu, Bianca wygląda jak propozycja bardziej świadoma. Ma elegancję małego zegarka, ale nie sprawia wrażenia dodatku dopisanego do męskiej kolekcji po fakcie.
Pomiędzy tymi skrajnościami jest jeszcze Attesa Radio-Controlled AT8384-58E, czyli model z Super Titanium, radiową synchronizacją czasu, chronografem, world time, wiecznym kalendarzem i 42-milimetrową kopertą. Limitacja to 2200 sztuk. Cena wynosi 1296 dolarów, czyli około 4800 zł. To propozycja dla tych, którzy lubią techniczne zegarki, ale nie potrzebują aż satelitarnego wariantu GPS. I tu znowu Citizen dobrze wykorzystuje jubileusz: zamiast jednego symbolicznego modelu daje kilka różnych poziomów wejścia w tę samą opowieść o świetle.
