More

    Test Anker Prime 200W – jedna ładowarka która ogarnia całe biurko

    Anker Prime 200W Supercharged Multi-Port Desktop Charging Station to ładowarka z gatunku tych, które mają raz na zawsze ogarnąć chaos zasilaczy w domu i na biurku. Zamiast pięciu różnych kostek wpiętych w listwę dostajesz jedno, mocne pudełko z sześcioma portami: czterema USB-C i dwoma USB-A. Łączna moc 200 W i technologia GaN sprawiają, że w teorii to mały „hub energetyczny” dla wszystkiego – od laptopa, przez tablet i telefon, po zegarek i słuchawki.

    Na żywo ta ładowarka wygląda zdecydowanie bardziej biurkowo niż podróżnie. To nie jest mały wtyk do gniazdka, tylko niewielka stacja, którą kładziesz na blacie i podpinasz do niej sprzęty. Front z portami i delikatnym podświetleniem, reszta w matowym, przyjemnym w dotyku wykończeniu. Typowy Anker: minimalistycznie, bez świecidełek, z akcentem na solidność.

    W praktyce taka forma ma sens. Ładowarka stoi tam, gdzie jej potrzebujesz: obok monitora, na stoliku nocnym, przy listwie za kanapą, a kable biegną od niej do urządzeń, zamiast zwisać bezpośrednio z gniazdka w ścianie. To szczególnie wygodne, jeśli często przepinasz sprzęty, albo ładowarka ma obsłużyć kilka osób jednocześnie.

    Porty i funkcje

    Konfiguracja jest prosta i sensowna: cztery porty USB-C oraz dwa klasyczne USB-A. Dzięki temu nie musisz od razu wymieniać wszystkich kabli w domu, a jednocześnie większość nowoczesnych sprzętów podepniesz właśnie pod USB-C, z którego Anker wyciska najwięcej.

    Łączna moc to 200 W. W praktyce oznacza to, że możesz równocześnie ładować laptopa, tablet i telefon bez wrażenia, że któryś z nich dostaje resztki energii. Ładowarka dynamicznie dzieli moc między porty, gdy podłączony jest tylko laptop, dostaje „gruby” strumień, a gdy dołożysz kolejne urządzenia, system rozkłada moc tak, żeby wszystko ładowało się sensownie szybko.

    Anker dorzuca tu swoje ActiveShield 3.0, czyli rozbudowany system kontroli temperatury i zabezpieczeń. W uproszczeniu: elektronika pilnuje, żeby ładowarka nie przegrzewała się i nie przepuszczała zbyt wysokiego prądu, a w razie problemu po prostu przycina moc. Nie widać tego na pierwszy rzut oka, ale przy długim ładowaniu kilku urządzeń naraz daje to poczucie, że sprzęt nie pracuje na granicy wytrzymałości.

    Jak to się sprawdza w codziennym użyciu?

    Największą zaletą tej stacji jest to, że po kilku dniach przestajesz o niej myśleć. Po prostu stoi na biurku, a wszystkie urządzenia „lądują” podłączone do niej. Laptop – USB-C, tablet – USB-C, telefon – USB-C, słuchawki i zegarek – zwykle przez krótsze kable zwisające z boków. Najbardziej cieszy to, że znika problem szukania właściwej kostki do konkretnego sprzętu.

    Przy jednym czy dwóch urządzeniach ładowarka zachowuje się jak klasyczny, mocny zasilacz – ładuje szybko, nie grzeje się przesadnie, nie wydaje żadnych dźwięków. Różnicę widać, dopiero gdy „zapchasz” większość portów. Wtedy docenia się, że 200 W to naprawdę dużo – nawet przy pełnym obłożeniu tempo ładowania zostaje sensowne, a urządzenia nie czekają w kolejce.

    Cztery porty USB-C są najmocniejsze: każdy z nich może oddać aż do 100 W, więc pojedynczo bez problemu nakarmią większość współczesnych laptopów. Dwa porty USB-A są słabsze, maksymalnie do około 22,5 W każdy, co w praktyce w zupełności wystarcza do ładowania telefonów, słuchawek czy zegarków.

    Trzeba jednak pamiętać, że limit 200 W dotyczy całości, a nie każdego portu z osobna. Kiedy korzystasz z jednego USB-C, urządzenie może dostać pełne 100 W. Przy dwóch laptopach jednocześnie ładowarka wciąż jest w stanie podać im po 100 W, bo razem daje to właśnie 200 W. Kiedy jednak podepniesz trzy czy cztery urządzenia USB-C naraz, ładowarka zaczyna dzielić moc między wszystkie i każde z nich dostaje tyle, ile jeszcze zostaje pod sufitem 200 W.

    Porty USB-A mają swoją małą ciekawostkę. Pojedynczo potrafią pracować z wyższymi profilami mocy, natomiast gdy używasz obu równocześnie, schodzą do podstawowego napięcia pięciu woltów. W praktyce nic złego się nie dzieje – to wciąż bardzo dobre wyjście dla akcesoriów o małym poborze, ale nie ma co liczyć, że dwa stare kable USB-A naraz zastąpią szybkie ładowanie PD z USB-C.

    O czym warto wiedzieć?

    Trzeba uczciwie powiedzieć, że to raczej stacja do biurka niż kieszonkowa ładowarka podróżna. Sama kostka jest kompaktowa jak na 200 W, ale wciąż na tyle solidna, że do małego plecaka z laptopem bierzesz ją z pełną świadomością, a nie przy okazji. Do tego dochodzi przewód zasilający – osobny kabel do gniazdka zawsze zajmie trochę miejsca.

    Druga sprawa to klasyka przy multi-portach: maksymalna moc 200 W dotyczy całości, a nie każdego portu z osobna. Jeśli ktoś liczy na to, że naraz naładuje dwa laptopy gamingowe pełną mocą i jeszcze dorzuci tablet, to się rozczaruje. Do normalnego domowo-biurowego scenariusza to jednak aż nadto.

    Dla kogo ma sens?

    Taka stacja jak Anker Prime 200W ma największy sens u kogoś, kto na serio żyje w ekosystemie elektroniki: laptop, telefon, tablet, słuchawki, zegarek, czasem konsola przenośna albo aparat. Sprawdzi się świetnie na wspólnym biurku domowym, w pokoju nastolatka z milionem gadżetów albo w małym biurze, gdzie kilka osób stale coś podpina.

    Jeśli masz jeden telefon i raz na dwa dni ładowany czytnik, to będzie przerost formy nad treścią. W takiej sytuacji prosta ładowarka 1–2-portowa wystarczy. Ale jeśli czujesz, że liczba kostek w listwie zaczyna cię męczyć, a kable żyją własnym życiem, to właśnie takie urządzenie porządkuje cały chaos jednym ruchem.

    Czy warto kupić stację Anker Prime 200W?

    Anker Prime 200W Supercharged Multi-Port Desktop Charging Station to bardzo sensowny pomysł na centralne źródło prądu dla wszystkich urządzeń w domu lub na biurku. 200 W łącznej mocy, cztery porty USB-C i dwa USB-A, technologia GaN i rozbudowane zabezpieczenia ActiveShield 3.0 składają się na sprzęt, który po prostu robi swoje i to szybko.

    Nie jest to najlżejsza ładowarka na rynku i nie wyciśnie fizycznie pełnej mocy z każdego portu, gdy wszystko jest podłączone naraz, ale w normalnym użytkowaniu te ograniczenia nie przeszkadzają. Jeśli chcesz jednym pudełkiem zastąpić kilka kostek zasilających i mieć na biurku porządek zamiast listwy grozy, ta stacja Anker jest bardzo ciekawym wyborem.

    Jeśli chodzi o cenę, Anker Prime 200W zwykle kręci się w okolicach trzystu złotych z lekkim haczykiem. W zależności od sklepu i promocji można go dorwać mniej więcej między 280 a 350 zł.

    Zobacz też