CMF Headphone Pro w jasnozielonym kolorze są jak ten zakup, którego nie musisz usprawiedliwiać przed samą sobą. Nie kosztują fortuny, a dają dokładnie to, czego w tej półce cenowej najbardziej się chce: komfort codziennego używania, redukcję hałasu, przyjemne brzmienie i baterię, o której można zapomnieć. I to jest największy komplement, bo w budżetowych słuchawkach zwykle jest na odwrót. Niby wszystko jest, ale coś cię męczy. A tutaj, po kilku dniach, bardziej myślisz o muzyce niż o sprzęcie.
Jasnozielony wariant robi też świetną robotę wizerunkowo. To nie jest krzykliwa zieleń. Producent postawił na fajny odzień pastelowy, który wygląda świeżo i nowocześnie. W efekcie słuchawki nie krzyczą, tylko wyglądają jak gadżet, który ktoś wybrał świadomie, a nie dlatego, że akurat była promocja na czarny plastik.

Wzornictwo i wykonanie: proste, ale z pomysłem
Widać, że to jest segment, w którym liczy się spryt, a nie luksus. I właśnie spryt tu działa. Forma jest prosta, ale ma charakter. Do tego dochodzi modularny klimat CMF, który jest bardziej użytkowy niż designerki: nie ma tu miliona ozdób, jest raczej logiczne podejście do tego, że słuchawki mają wyglądać dobrze i wytrzymać codzienność.
Najbardziej doceniam praktyczny detal, czyli wymienne poduszki. To jest rzecz, która brzmi nudno do momentu, w którym masz słuchawki przez rok czy dwa i widzisz, jak bardzo poduszki wpływają na komfort, brzmienie i ogólne wrażenie świeżości. Możliwość wymiany to taki mały sygnał, że ktoś myślał o tym, jak się ze słuchawek korzysta dłużej niż tydzień.

Komfort: takie, które da się nosić długo i nie trzeba walczyć z uciskiem
CMF Headphone Pro są po prostu wygodne. To nie jest ten typ słuchawek, które po 40 minutach każą ci robić przerwę, bo już boli. Poduszki są miękkie, muszle duże, a nacisk rozłożony sensownie. Najbardziej pasują do scenariusza: praca, nauka, spacer, autobus, sprzątanie, a w tle muzyka albo podcast.
Jasne, jak w większości nausznych, po długim czasie i w cieplejsze dni można poczuć, że ucho jest bardziej zamknięte niż przy lekkich dokanałówkach. Ale to jest klasyka gatunku, nie wada konkretnego modelu. Zresztą w zamian dostajesz stabilne przyleganie, które pomaga i w basie, i w ANC.

Sterowanie: jedna z najprzyjemniejszych rzeczy w tym modelu
Tu CMF naprawdę trafia w punkt, bo sterowanie jest fizyczne i przewidywalne. Nie ma dramatu z dotykiem, przypadkowych pauz i tego, że poprawiasz włosy, a słuchawki uznają, że chcesz przeskoczyć utwór. Pokrętło i przyciski dają wrażenie, że obsługujesz sprzęt, a nie zgadujesz, co właśnie zarejestrował panel.
To jest detal, który robi się ogromny po tygodniu, bo w codziennym życiu sterowanie to jedna z tych rzeczy, które albo usprawniają korzystanie, albo doprowadzają do szału. Tutaj jest raczej to pierwsze.

Brzmienie: przyjemne, energiczne, bez udawania studyjnej neutralności
CMF Headphone Pro grają tak, jak większość osób lubi słuchać muzyki na co dzień. Jest bas, jest energia, jest miękkość, która sprawia, że nawet gorsze realizacje z YouTube czy Spotify nie brzmią jak kara za grzechy. To są słuchawki, które mają dać frajdę, a nie egzamin z audiofilstwa.
Bas jest wyraźny i to jest ich styl. W popie, elektronice, hip-hopie i przy filmach działa to świetnie, bo dźwięk jest pełny i duży. Jeśli lubisz granie lżejsze i bardziej neutralne, to też da się to ogarnąć, tylko warto poświęcić chwilę na korektor w aplikacji. I co ważne, te słuchawki reagują na korekty sensownie, więc to nie jest walka z charakterem, tylko delikatne dostrojenie.

ANC i tryb transparentny: nie magia, ale realna ulga dla głowy
Redukcja hałasu w tej cenie ma być przede wszystkim praktyczna. I taka właśnie jest. Nie robi ciszy absolutnej, ale robi coś, co w życiu jest ważniejsze: zdejmuje z ciebie męczący szum tła. Klimatyzacja, autobus, ulica, biuro, odkurzacz w innym pokoju. To wszystko nagle staje się mniej natrętne, a ty nie musisz podkręcać głośności, żeby przebić otoczenie.
Tryb transparentny jest na tyle sensowny, że da się go używać bez frustracji. Oczywiście, to nie jest super-naturalne słyszenie świata jak bez słuchawek, ale spokojnie wystarcza do rozmowy w sklepie, odebrania paczki czy szybkiej odpowiedzi komuś w domu.
Aplikacja i personalizacja: warto ustawić raz i potem już tylko korzystać
Nothing X daje ci to, czego oczekujesz: korektor, konfigurację przycisków, ustawienia ANC, parę dodatkowych trybów. Najlepszy scenariusz to 10 minut na starcie. Ustawiasz sterowanie tak, jak lubisz, dopasowujesz brzmienie i potem już nie wracasz tam codziennie.
To też jest duży plus, bo są słuchawki, które wymagają ciągłego grzebania, bo coś cię irytuje. Tu jest raczej odwrotnie. Robisz raz i działa.
Bateria: największy argument, który trudno przebić
To jest ich supermoc. To bateria, o której zapominasz. W praktyce oznacza to, że nie planujesz ładowania, nie nosisz kabla na wszelki wypadek i nie masz sytuacji, w której słuchawki padają akurat wtedy, gdy ich potrzebujesz.
Oficjalnie producent mówi o bardzo długich czasach pracy, w tym nawet do 100 godzin bez ANC i około 50 godzin z ANC, oraz o szybkim ładowaniu. Nawet jeśli realne wyniki zależą od głośności i trybu, to sens pozostaje ten sam: to są jedne z tych słuchawek, które w codzienności po prostu działają wystarczająco długo.
Przy głośnym słuchaniu, włączonym ANC udało mi się bez problemu przekroczyć kilka razy ponad 30 godzin słuchania, co uważam za świetny wynik.

Cena i opłacalność: tu to się naprawdę spina
W oficjalnym sklepie Nothing w Polsce CMF Headphone Pro kosztują obecnie 426 zł, ale w sklepach da się je dorwać też w cenie bliżej 359 zł. I w tej cenie one są naprawdę mocną konkurencją, bo dostajesz komplet funkcji, które w wielu markach kosztują wyraźnie więcej.
Jeśli ktoś liczy na ANC na poziomie topowych modeli, to nie ten budżet. Tu dostajesz redukcję praktyczną, nie spektakularną. Jeśli ktoś szuka neutralnego, studyjnego grania, to też może potrzebować korekcji, bo fabrycznie jest bardziej rozrywkowo. I jeśli ktoś ma bardzo wrażliwe uszy na ciepło w nausznych, to jak w każdej takiej konstrukcji, w upał trzeba robić przerwy. To są jednak rzeczy typowe dla kategorii, a nie powody, żeby ten model skreślać.
Jeżeli chcesz nauszne słuchawki z ANC, które są wygodne, grają przyjemnie, mają sterowanie, które nie wkurza, i baterię, o której możesz zapomnieć, CMF Headphone Pro w jasnozielonej wersji są bardzo ciekawą propozycją.









